Temat numeru
Szkoła języków obcych
Wydarzenia
Turystyka językowa
Publikacje
Opinie
Oblicza języka
Warsztat filologa
Ludzie i języki
Enjoy & Learn
Rozmaitości

 

 

O firmie

Nauka języków obcych

Turystyka językowa

Centrum konferencyjne

Księgarnia językowa

Wydawnictwo
 
 

 
Porady


"Mitologia językowa", cz. III
Grupa w sam raz

W naszym cyklu piszę o obiegowych poglądach funkcjonujących dość powszechnie wśród osób uczących się języków obcych. Zauważyłem, że pewne opinie są często przyjmowane jako oczywistość, choć nie mają uzasadnienia ani w teorii, ani w praktyce.

Dzisiaj o mitach, które wygłaszane są szczególnie chętnie przy okazji zapisów do grup językowych. Moment doboru odpowiedniego poziomu i przydziału słuchacza do stosownej grupy jest bardzo ważny. Wie o tym specjalista testujący kandydata, wyczuwa to również sam zainteresowany, niekiedy kierując do lektora przeróżne „prośby specjalne”.

Poproszę trudniejszą grupę

MIT 1: „Lepiej, gdy znajdę się wśród osób na wyższym od siebie poziomie, a zaległości sam nadrobię”.

PRAWDA: Solenna obietnica „nadrobię” jest często słyszana wśród zapisujących się na kursy. Nierzadko też lektor przeprowadzający kwalifikację ulega namowom i w efekcie część grup stanowią osoby na wyraźnie niższym poziomie wyjściowym znajomości języka. Nie muszę chyba pisać, czym to się może skończyć. Wieczne prośby o zwolnienie tempa denerwują tych, którzy zostali do grupy dobrani prawidłowo. Zresztą zaległości pojedynczych słuchaczy prędzej czy później „wychodzą na wierzch”. Mit o mobilizacji z zewnątrz do szybszego podciągania się w nauce też jest boleśnie weryfikowany. Każdy ma potrzebę sukcesu, więc bycie bez przerwy „w ogonie” grupy źle wpływa na psychikę nawet najtwardszego z twardych. Ponadto język to system, który ma to do siebie, że toczy się pewnym trybem, nie wszystkie dziury da się na czas załatać, a zaległości lubią się nawarstwić. Nie narażajmy więc samych siebie, nauczyciela i reszty grupy na niepotrzebny stres, przeskakując etapy, których przeskoczyć się nie da. Szkoda zdrowia.

Poproszę łatwiejszą grupę

MIT 2: „Jako najlepszy uczeń w klasie nie będę się denerwować na zajęciach, że czegoś nie rozumiem, a dodatkowo popracować mogę zawsze w domu”.

PRAWDA: Taki pogląd, odwrotny od naszego „mitu 1”, jest również spotykany, zwłaszcza wśród osób słabiej zmotywowanych lub mających za sobą mniej udane doświadczenia z nauką języka obcego w przeszłości. Jest to poniekąd postawa zrozumiała, bo wynikająca z potrzeby uzyskania poczucia bezpieczeństwa, przychylności nauczyciela, czasem lepszej pozycji w grupie. Niestety, słuchacz otoczony ludźmi i materiałami na zbyt niskim dla siebie poziomie językowym nie korzysta w pełni z oferowanej wiedzy, spowalniając w ten sposób tempo własnych postępów w nauce. Natomiast owo „dodatkowo popracuję” jest często zwykłą iluzją. Po pierwsze – domowe uczenie się naprzód może być wręcz szkodliwe, np. przy próbach samodzielnego opanowania angielskiej wymowy. Po drugie – takie obietnice zwykle kończą się podobnie jak postanowienia noworoczne. Na postanowieniach właśnie. Dlaczego? Cóż, ludzką rzeczą jest osiąść na laurach i wpaść w błogie samozadowolenie. Spokój demotywuje. Iluż jest słuchaczy, którzy chodzą na ten angielski któryś już rok, wciąż są jednymi z najlepszych w grupie, regularnie przynoszą dobre oceny, a jakby... stali w miejscu. Przyczyną może być tu właśnie zbyt nisko postawiona poprzeczka.

Poproszę mniejszą grupę

MIT 3: „Powinno być bezwzględnie jak najmniej słuchaczy, bo wtedy lektor może mnóstwo czasu poświęcić na rozmowę ze mną”.

PRAWDA: Ten pogląd jest chyba najsilniej zakorzeniony. Żeby zrozumieć, że jest on w dużej mierze mitem, należałoby wyjaśnić dwie rzeczy. Pierwszą – czym właściwie jest język. I drugą – czym jest praca w grupie językowej. Język służy do porozumiewania i jest zjawiskiem społecznym, międzyludzkim. Jeżeli chcemy go opanować wyłącznie po to, by biernie przyjmować np. treści pisane (powiedzmy, by czytać artykuły ze swojej dziedziny i nic poza tym), to rzeczywiście nauka w grupie nie musi być jedynym wyjściem. Jednak większość z nas oczekuje, że oprócz opanowania słownictwa i gramatyki, ucząc się języka obcego, nabędziemy również umiejętności komunikacyjnych. I to w kontakcie z możliwie najszerszym wachlarzem typów osobowości, charakteru i na zbliżonym do naszego poziomie opanowania języka. Tak, jak w życiu. Relacja wyłącznie uczeń – nauczyciel nie jest do tego kluczem! A jeśli chodzi o nowoczesne metody pracy w grupie, to uznać należy, że liczba 6-14 zmotywowanych i otwartych na kontakt ludzi bywa lepszym „materiałem” do naturalnej interakcji i technik pracy w zespole niż np. 2-5 osób (co jest liczbą sprzyjającą raczej analitycznej nauce i nie daje pola do popisu lektorowi nastawionemu na grupową komunikację opartą na relacji uczeń – uczeń).

***

Podsumowując, przy doborze optymalnej grupy językowej stwarzającej dobre warunki do pracy, najważniejszym wydaje się umiar. Posłuchajmy czasem tego, co ma do powiedzenia obiektywny specjalista testujący nasz realny poziom i proponujący na tej podstawie najlepszą dla nas grupę. Powie pewnie to, co i tak podpowiada zdrowy rozsądek: nie wybieraj grupy za trudnej, ani tej na zbyt łatwym poziomie, ani tej koniecznie jak najmniejszej, tylko – taką w sam raz!

Jerzy Chyb

 

 Pozostałe artykuły:

Jak skutecznie uczyć się słówek

Readersy

Lubię, bo nie muszę

Jak obłaskawić nową maturę z angielskiego

Rola podręcznika w nauce języka obcego

więcej...



Powrót na góręDrukuj artykułWyślij artykuł