Temat numeru
Szkoła języków obcych
Wydarzenia
Turystyka językowa
Publikacje
Porady
Oblicza języka
Warsztat filologa
Ludzie i języki
Enjoy & Learn
Rozmaitości

 

 

O firmie

Nauka języków obcych

Turystyka językowa

Centrum konferencyjne

Księgarnia językowa

Wydawnictwo
 
 

 
Opinie


Różnice w systemach edukacji
Polskie dzieci w angielskiej szkole

Dominik ma 12 lat i w Polsce rozpocząłby szóstą klasę szkoły podstawowej. Los sprawił, że w 2004 r. poszedł do szkoły w Yorkshire w Anglii. W tym bowiem roku z całą rodziną zamieszkaliśmy na stałe w Anglii. Przed wyjazdem z Polski zadawaliśmy sobie wiele pytań, m.in. jak nasze dzieci dadzą sobie radę w angielskich szkołach, czy w ogóle sobie poradzą i jak będą tam przyjęte?

Dominik w All Saints School


Dominik zaczął się uczyć języka angielskiego już w przedszkolu, ale z takim wynikiem, że przez trzy lata zdołał zapamiętać kilka słówek. Potem sam się nim zająłem, ale jak powszechnie wiadomo, najgorzej jest, gdy nauczyciel uczy własne dzieci, więc nie trwało to długo. Prawdziwa nauka rozpoczęła się dopiero w lubelskiej filii Szkoły FELBERG. Dominik zaczął uczęszczać na kurs razem ze starszymi dziećmi, a naukę rozpoczął na podstawie podręcznika Snapshot Elementary. Choć dzieci były w większości starsze od niego o 2-3 lata, atmosfera była bardzo dobra, nauczycielka – jak mówi Dominik – „świetna”, więc wreszcie mogliśmy być zadowoleni. Dzięki tym zajęciom Dominik, kiedy w październiku 2004 r. wraz z nami znalazł się w Anglii, pomimo wielu różnic pomiędzy szkołą angielską a polską, „zdał egzamin”.

W Anglii dzieci rozpoczynają naukę w wieku 5 lat (tak więc pięcioletnia siostra Dominika – Dorota prosto z przedszkola w Polsce przeniosła się do pierwszej klasy szkoły St. George’s School w Anglii). Angielską „podstawówkę” dzieci kończą w wieku 10 lat, toteż Dominik zakwalifikował się do ósmej klasy „gimnazjum” i był przerażony na równi z nami. – Jak tam będzie i jak mnie przyjmą? Czy dam sobie radę z nauką w języku angielskim? – pytał.

Wybór szkoły nie był łatwy. Sprawdziliśmy szkoły według rankingu OFSTED (odpowiednik polskiego kuratorium) i wybraliśmy dla naszych dzieci placówki katolickie. Umówiliśmy się z dyrektorką All Saints School i pełni obaw udaliśmy się na spotkanie. Pani dyrektor okazała się przemiłą osobą, pokazała nam szkołę, przydzieliła Dominikowi osoby opiekujące się nim tak, by miał do kogo się zwrócić o pomoc, czy to w związku z nauką, czy też w bardziej prozaicznych przypadkach, jak np. znalezienie właściwej sali lekcyjnej w bardzo dużym budynku.

Musieliśmy zakupić Dominikowi strój uczniowski, czyli czarne buty, szare spodnie, białą koszulę, krawat i granatowy sweter. Na początku na wieść o szkolnym mundurku syn zaczął się buntować, ale po tygodniu przyzwyczaił się do niego. Nawet dostrzegł pozytywne aspekty chodzenia w takim stroju, stwierdził, że w przeciwieństwie do szkoły w Polsce, dzieci nie przechwalają się swoim ubiorem (sportowe buty, koszulki itd.).

Dzieci chodzą do szkoły zawsze na tę samą godzinę, tj. na 8.35, a kończą zajęcia o 15.25. Lekcje trwają 55 minut z przerwą na lunch w godz. 12.-13. Można wtedy pograć w piłkę, zjeść coś w stołówce lub skorzystać z biblioteki.

Czekaliśmy z niecierpliwością na pierwszy dzień Dominika w szkole. Okazało się, że jest ona „wspaniała, interesująca, wszyscy są bardzo mili”, słowem zachwytom nie było końca. Na szczęście nie była to tylko początkowa reakcja. Po kilku miesiącach Dominik chodzi do szkoły nadal z uśmiechem na ustach. Angielska szkoła okazała się niezwykle przyjazna dla dzieci – wszystko jest dla uczniow, bo oni są tu najważniejsi. Nauka też jest inna. Każde zajęcia są – na ile to tylko możliwe – praktyczne. Dzieci poznają np. pierwiastki, oglądając je i wykonując przy tym dużo eksperymentów. Uczą się szyć i gotować. Ostatnio Dominik zrobił świetną pizzę.

Jak syn daje sobie radę z angielskim? Początki są zawsze trudne, szczególnie gdy wszyscy mówią bardzo szybko, do tego z typowym akcentem z Yorkshire. Ale Dominik bardzo szybko się przyzwyczaił i już całkiem dobrze funkcjonuje w szkole. Nawet na lekcji angielskiego jako jedyny wiedział, kiedy używamy I, a kiedy me, czym wywołał poruszenie w klasie.

Córka Dorota również chodzi do szkoły, mimo że nigdy wcześniej nie uczyła się języka angielskiego. Jak sobie radzi? Powoli uczy się pojedynczych słówek, umie rozpoznawać proste szkolne polecenia itd. Bardzo lubi swoją szkołę, choć jeszcze będzie musiało minąć trochę czasu, zanim swobodnie porozmawia sobie z koleżankami i kolegami.

Dorotka, która ma 5 lat, rozumie, że powoli nauczy się mówić po angielsku, musi być tylko cierpliwa. Jest radosna, uśmiechnięta i nie ma żadnych problemów w szkole.

W szkole angielskiej w większym stopniu różnicuje się wymagania stawiane uczniom. Nauka prawie wszystkich przedmiotów przebiega w grupach na różnym poziomie zaawansowania. Dobre wyniki nauki nagradzane są często przeniesieniem do grup na wyższym poziomie. Dla przykładu Dominik rozpoczął naukę na poziomie średnim w grupie matematycznej, a po 5 testach otrzymaliśmy oficjalne pismo ze szkoły, informujące o bardzo dobrych wynikach syna i o tym, że zostanie przeniesiony do grupy najbardziej zaawansowanej. Uczniowie otrzymują oceny procentowe, które są skrupulatnie notowane przez nauczycieli. Testy i sprawdziany są bardzo częste – 2-3 duże testy w miesiącu, a kartkówki z niektórych przedmiotów prawie na każdych zajęciach. Wymagania i kryteria ocen są jasno określone, ale, co ważniejsze, każdy uczeń ma precyzyjnie wytyczone cele do osiągnięcia.

Przemysław Duklas

 

 Pozostałe artykuły:

Jak osiągnąć sukces?

Surowy autorytet czy dobry kumpel?

Kiedy zacząć naukę

Alicia Hovinga

Lekcje z nejtiwem

więcej...



Oto lista różnic między szkołą w Polsce i w Anglii sporządzona przez Dominika:
  • każda lekcja trwa 55 minut;
  • dwa razy w ciągu dnia jest tzw. registration (ma miejsce przed pierwszą godziną lekcyjną i po lunchu o 13.15), czyli sprawdzenie listy, informacje, przypomnienia, ogłoszenia;
  • są takie przedmioty jak science (chemia połączona z fizyką), food technology (uczymy się przygotowania różnych potraw, np. pizzy), wood technology (robimy różne rzeczy z drewna, np. ramy do luster); na science przeprowadzamy bardzo dużo eksperymentów i jest to niezwykle ciekawe;
  • każdego dnia jest tyle samo lekcji;
  • obowiązkowo nosimy uniwersalne stroje szkolne;
  • jest więcej przerw w czasie roku szkolnego, ale wakacje letnie są krótsze o dwa tygodnie;
  • każdy uczeń ma swoją szafkę, nie nosimy książek – mój plecak w Polsce ważył 3 razy więcej niż tutaj;
  • matematyka jest łatwiejsza niż w Polsce;
  • policja wyłapuje wagarowiczów; rodzice mogą zapłacić bardzo wysoką grzywnę za nieobecność swojego dziecka w szkole;
  • używanie telefonów komórkowych w szkole jest ściśle zabronione; gdy któreś z dzieci wyjmie telefon jest on natychmiast konfiskowany.
  • Powrót na góręDrukuj artykułWyślij artykuł