|
Wywiad z Hanną Cygler Miłość z historią w tle Skąd ja znam głównego bohatera pani
najnowszej powieści, która niedawno ukazała
się na rynku księgarskim nakładem Wydawnictwa
FELBERG?
Jest to zagadka dla uważnych czytelników
moich książek. Włodek Hallmann pojawił się
w jednej z nich, ale losy tego chłopaka przedstawiły
mi się tak wyraziście, że postanowiłam
zająć się nim osobno.
Cieszę się z tej decyzji, gdyż wojenne
przygody Włodka tak bardzo mnie zainteresowały,
iż po przeczytaniu pierwszego tomu
sagi gdańskiej Czas zamknięty nie mogę
doczekać się jej drugiej części. Kiedy ukażą
się Pokonani?
Prawdopodobnie jesienią tego roku. Książka
jest już napisana.
Czy losy pokolenia Włodka Hallmanna
tak jak w Czasie zamkniętym będą miały
w Pokonanych tło historyczne? Wykonała
pani imponującą pracę dla udokumentowania
dziejów mieszkańców ogarniętej wojną
Europy, m.in. Wolnego Miasta Gdańska,
Warszawy, Wilna.
Jestem skrupulatna. Przywiązuję dużą wagę
do realiów epok, w których żyją bohaterowie
moich powieści. W przypadku Czasu
zamkniętego wymagało to zebrania wielu informacji
na temat wojsk, ich wyposażenia,
walk partyzanckich. Zależało mi na tym, by
każdy przywołany w powieści szczegół był
zgodny z prawdą historyczną. Równie istotne
było dla mnie to, by historia nie zdominowała
narracji i nie przytłoczyła postaci bohatera.
Starałam się, by Włodek Hallmann stał
się młodzieńcem z krwi i kości, który przeżywa
różne przygody, a skonfrontowany z nieubłaganym
losem reaguje na jego zrządzenia
jak każdy młody mężczyzna. Słowem, chciałam
nadać temu chłopakowi takie cechy, aby
pomimo lat dzielących nas od wydarzeń opisywanych
w powieści czytelnik mógł się z nim
identyfikować.
Udało się to pani w pełni! Akcja Czasu zamkniętego
toczy się wartko. Główny bohater
tej powieści jest prawdziwym Europejczykiem.
Nie tylko radzi sobie z przeciwnościami
losu, ale również rozwija się emocjonalnie
i dojrzewa psychicznie w trakcie wojennej
tułaczki. Poszukuje swojej tożsamości – kieruje
się uczuciami, chce dorównać swoim
ideałom, wykazuje się odwagą w walce. Jest
dzieckiem szczęścia. Przytrafiają mu się zaskakujące
przygody, ale ze wszystkich wychodzi
cało. Jego przeżycia trzymają nas,
czytelników, w napięciu. Czy tak jak my polubiła
pani Włodka Hallmanna?
Polubiłam możliwość tworzenia świata, do którego
na pewien czas nie tylko ja chętnie się
przenoszę, lecz również czytelnicy moich książek.
Cieszy mnie, że ta powieściowa rzeczywistość
nie ogranicza się tylko do jednej mojej
książki, ale jest wspólna dla kilku pokoleń moich
bohaterów.
W Czasie zamkniętym ożywa przedwojenny
Gdańsk fascynujący różnorodnością kultur.
Wybrałam to miasto na miejsce akcji mojej
powieści, gdyż pomyślałam, że dobrze byłoby
przeżyć w nim literacką przygodę. Jak wielu
mieszkańców Gdańska także ja – choć urodzona
w nim po wojnie – zafascynowana jestem
niezwykłymi dziejami tego miasta i niestrudzenie
tropię ślady jego przeszłości. Uwielbiam
dzielnicę Brzeźno – tę starą część rybacką, w której nie ma nowych bloków. Podobne
wrażenie wywiera na mnie Wilno. Miasto to
uderza mnie swym podobieństwem do przedwojennego
Gdańska. Ono również jest wielokulturowym
tyglem i zarazem tak jak przedwojenny
Gdańsk cechuje się silną dominacją
jednej kultury.
Na dzieje obu tych miast spojrzałam jednak
z perspektywy współczesnej. Uważam, że
nie można w pełni oddać bogactwa historii.
Można natomiast zebrać dobry materiał dokumentalny,
przeczytać książki wspomnieniowe,
i to rzetelnie zrobiłam. Lubię, gdy wszystko
harmonijnie się łączy. Moją pracę magisterską
napisałam o historiozofii w powieści historycznej
Miki Waltariego, poznałam więc trochę sekretów
tego gatunku powieściowego. Mimo
to uznałam, że będę bazowała na źródłach historycznych.
Nie odważyłam się jednak pójść
w stronę dokumentalistyki. Napisałam powieść
o miłości z historią w tle. Tym większą satysfakcję
dała mi opinia mojego ojca historyka,
który w Czasie zamkniętym dostrzegł dużą dbałość
o szczegóły epoki.
Z nieocenioną pomocą w pisaniu tej powieści
przyszedł mi Gerard – mąż mojej przyjaciółki,
pasjonujący się historią wojskowości.
Ucieszył się z mojego pomysłu i nie tylko wyjaśniał
wątpliwości i dostarczał wielu informacji,
lecz nawet podsuwał pomysły na dalsze losy
bohaterów.
W Czasie zamkniętym losy bohaterów
ukazane zostały na tle wojennej zawieruchy.
W poprzednich pani powieściach – Kolor
bursztynu, Głowa anioła, Tryb warunkowy
– akcja toczyła się w realiach współczesnych.
Czy napisanie Czasu zamkniętego okazało się
dla pani o wiele trudniejsze niż wcześniejszych
powieści?
Było bardzo ciekawym doświadczeniem, wiążącym
się z podróżami, spotkaniami, rozmowami
i lekturami. Starałam się przekazać prawdę
ponadczasową – o młodym człowieku, a nawet
szerzej – o młodych ludziach, w których życie
znienacka wkracza z całą swoją brutalnością
polityka, zrywając rodzinne więzy, zmuszając
do rozstania się z pierwszą miłością, wyzywając
na pojedynek z własnym losem. Napisałam
powieść o dojrzewaniu, porywach serca
i poszukiwaniu tożsamości w zmieniającym
się gwałtownie świecie. Starałam się, by życie
Włodka Hallmanna, pełne nieoczekiwanych
zdarzeń, skumulowanych wskutek wojennego
dramatu, skłaniało czytelnika do refleksji nad
wyborami, których dokonujemy – także współcześnie
– każdego dnia, a także nad wyborami,
których dokonuje za nas historia.
Wydała pani bardzo ciekawą powieść. Jej
druga część, będąca dziesiątą książką w pani
dorobku literackim, czeka na publikację.
Czy w pisarskiej twórczości pomaga to, że
jest się tłumaczem? Dla ścisłości dodajmy, że
biegle włada pani językiem szwedzkim i angielskim.
Myślę, że mój zawód nie ma znaczenia dla
twórczości pisarskiej, chociaż... Tłumaczy cechuje
duża dyscyplina słowa, która bywa przydatna
w pracy pisarskiej. Nie tłumaczę jednak
literatury. Wyjątkiem jest Goodbye Polsko –
powieść mojej kuzynki, Joanny Czechowskiej,
dziennikarki z Wielkiej Brytanii. W moim przekładzie
z języka angielskiego na polski stała się
bestsellerem wśród Polaków w Anglii.
Gratuluję i życzę sukcesów pasjonującej
sadze pani autorstwa. |