Temat numeru
Szkoła języków obcych
Wydarzenia
Publikacje
Opinie
Porady
Oblicza języka
Warsztat filologa
Ludzie i języki
Enjoy & Learn
Rozmaitości

 

 

O firmie

Nauka języków obcych

Turystyka językowa

Centrum konferencyjne

Księgarnia językowa

Wydawnictwo
 
 

 
Turystyka językowa


Przełamywanie barier językowych, cz. I
Wyjazd na kurs językowy za granicę

Przełamywanie barier językowych to – krótko mówiąc – dążenie ludzi pochodzących z różnych kręgów kulturowych do porozumienia się. Dążenie to dokonuje się na różnych poziomach, w zależności od celu nauki języka obcego. Inaczej do nauki języka obcego powinien podejść biznesmen, inaczej ktoś, kto w przyszłości chciałby zająć się tłumaczeniami, inaczej ci, którzy chcą wyemigrować z kraju w celach zarobkowych (wtedy niezbędne jest przyswojenie słownictwa specjalistycznego używanego w danym sektorze rynku pracy), inaczej w końcu osoby, które lubią podróżować po świecie i chcą opanować język obcy głównie ze względu na jego funkcję komunikacyjną.

Niezależnie jednak od tego, jak w przyszłości zamierzamy wykorzystać zdobyte umiejętności językowe, prędzej czy później natkniemy się na problem bariery językowej. Nauka obcej gramatyki czy słownictwa przed tym problemem nas nie uchroni. Zazwyczaj bowiem zaczynamy uczyć się języka obcego w szkole i na kursach językowych w naszym kraju, co daje nam, oczywiście, pewne podstawy do rozumienia obcej mowy oraz formułowania wypowiedzi. Kontakt z żywym językiem i z odmiennym kulturowo środowiskiem jest jednak zupełnie innego rodzaju przeżyciem i nauką.

Zazwyczaj wydaje nam się, że wyjeżdżamy za granicę po to, by „doszlifować” język.

Okazuje się jednak często, że mamy problem dużo bardziej podstawowy. W zależności od kraju, w którym się znaleźliśmy, spotykamy się z nowym akcentem, a ponadto odkrywamy, że język potoczny, używany w codziennych sytuacjach, kieruje się nieco innymi regułami niż te, których nauczono nas w szkole czy na kursie. W przypadku języka angielskiego są to zwykle różnice, które początkowo wydają nam się szokujące. Na problem rozumienia języka angielskiego w jego amerykańskiej, irlandzkiej czy australijskiej odmianie natkniemy się bowiem nawet po ukończeniu w Polsce najlepszego kursu językowego. W czasie pobytu w Wielkiej Brytanii będziemy zaskoczeni zarówno zróżnicowaniem wymowy, jak i liczbą regionalnych dialektów języka Brytyjczyków, który uchodzi przecież za podstawowy wzorzec angielskiego. Napotkawszy taką barierę, nabieramy pokory wobec języka, jego odmian i zindywidualizowania ze względu na poszczególnych użytkowników. Chciałabym jeszcze raz zaznaczyć, że zetknięcie się z tą barierą jest nieuniknione dla wszystkich uczących się języka obcego, zarówno dla tych, którzy są już na poziomie zaawansowanym, jak i dla tych, którzy dopiero rozpoczynają naukę. Z tej właśnie przyczyny wyjazd zagraniczny wydaje się jedyną skuteczną metodą dającą możliwość pokonania takich trudności.

Sama miałam taki problem, gdy po pięciu latach studiów na filologii romańskiej, na której wytrwale uczyłam się literatury, historii, filozofii, a także gramatyki historycznej języka francuskiego, po każdej wizycie we Francji wracałam do domu nieco sfrustrowana. Ciągle odczuwałam niezadowolenie z tego, że choć jestem w stanie porozumiewać się po francusku, to jednak brakuje mi swobody mówienia. Szokowała mnie dynamika języka potocznego, wielka liczba stosowanych przez Francuzów skrótów, zarówno gramatycznych, jak i myślowych (co jest przecież zupełnie naturalne w języku codziennym), a także różnorodność wymowy.

Potocznego języka i swobodnej komunikacji możemy nauczyć się tylko „na miejscu”, tzn. tam, gdzie zewsząd osacza nas język obcy. Słyszymy go w radiu i w telewizji, na ulicy i w sklepie, na klatce schodowej i przed domem, gdy nasz sąsiad chce z nami nawiązać bliższy kontakt, oraz w innych niezliczonych sytuacjach, których nawet nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Wtedy właśnie odżywa w naszym umyśle bodziec, który powoduje, że nie zwracamy już uwagi na to, czego nauczyliśmy się na kursach, lecz za wszelką cenę próbujemy nawiązać rozmowę i zaistnieć w nowym środowisku. Jest to taki sam bodziec, który działa w wielu innych sytuacjach życiowych, np. w przypadku zagrożenia. Pod jego wpływem nasz organizm zdobywa się na ogromny wysiłek, wskutek czego jesteśmy w stanie dokonać rzeczy, na które prawdopodobnie nie zdobylibyśmy się w normalnej, bezstresowej sytuacji. Tak więc stres początkowo towarzyszący każdej próbie nawiązania kontaktów z osobami napotkanymi w obcym kraju, jest absolutnie naturalny, a co najważniejsze, pobudza nas do działania. Nasz umysł – w pewnym sensie nieświadomie – poddaje się temu mechanizmowi pozytywnej motywacji przez stres, ulegając instynktownej potrzebie przeżycia w obcym środowisku.

Do przełamania bariery językowej to jednak jeszcze nie wystarczy. Aby skutecznie i szybko tę trudność pokonać, warto spróbować kilku innych „tricków”, które przedstawię w następnym numerze „Anglofana”.

Katarzyna Sztombka
Autorka była uczestniczką kursu językowego w Australii,
zorganizowanego przez Biuro Turystyki FELBERG

 

 Pozostałe artykuły:

Language Camps - How to combine business with pleasure

Humboldt Institut - szkoła z akceleratorem

Limerick

Wyjazd samodzielny

Czar szwajcarskich wzgórz

więcej...



Powrót na góręDrukuj artykułWyślij artykuł