Temat numeru
Szkoła języków obcych
Wydarzenia
Publikacje
Opinie
Porady
Oblicza języka
Warsztat filologa
Ludzie i języki
Enjoy & Learn
Rozmaitości

 

 

O firmie

Nauka języków obcych

Turystyka językowa

Centrum konferencyjne

Księgarnia językowa

Wydawnictwo
 
 

 
Turystyka językowa


Francuski w pięknej Nicei

Nicea przywitała mnie słońcem... Banalne, ale tak właśnie było, kiedy po raz pierwszy spojrzałam na to cudne miasto. Promienie odbijały się i migotały w fontannie na Place Massena. Zachwycona stanęłam i podziwiałam, wdychałam żar, upajałam się błękitem nieba... O nic nie musiałam się martwić, gdyż o wszystko – znalezienie szkoły, załatwienie wszelkich formalności, przejazd i zakwaterowanie – zatroszczyło się Biuro Turystyki FELBERG.

„Moja” rodzina, jak się okazało, mieszkała w malowniczej pod względem architektury dzielnicy muzyków (przy Rue Rossini), w pięknej kamienicy zapewne pamiętającej czasy belle epoque. Przyjęli mnie z uśmiechem i doradzili, żebym nie traciła czasu i... poszła odkrywać miasto! Toteż wyposażona w mapę i wskazówki gdzie, co, jak i za ile, z bijącym szybciej sercem ruszyłam przed siebie. Po ok. 10 minutach spaceru trafiłam na Promenade des Anglais, najbardziej chyba znany francuski deptak, i ujrzałam morze. Jego kolory cudownie wręcz współgrały z błękitem nieba. Nie mogłam się powstrzymać – przeszłam przez kamienną (bo, niestety, sztuczną) plażę, zostawiając swoje rzeczy (czego nie radzę po mnie powtarzać, gdyż kradzieże na plaży są nagminne) i wskoczyłam do wody... Potem obowiązkowy prysznic, chwila leniuchowania (leżenie na kamieniach tylko na ręczniku nie należy do wspaniałych doznań) i już dziarsko maszerowałam w stronę Vieux Nice, czyli starego miasta.

Siedziba szkoły France Langue
Klucząc – mapę jednak trzymając w pogotowiu – wśród malowniczych uliczek, kamieniczek, kościołów, restauracyjek i sklepików raz po raz odwzajemniałam uśmiechy „tubylców” i turystów najwyraźniej zachwyconych miastem tak samo jak ja. Następnie wdrapałam się na wzgórze zamkowe (ok. 400 schodów, można wjechać windą za niecałe euro), skąd rozciąga się piękny widok na wybrzeże. Do domu wróciłam zmęczona, ale przeszczęśliwa. I już nie mogłam się doczekać następnego dnia, kiedy to miałam pierwszy raz udać się do szkoły...

Siedziba France Langue mieści się na granicy dzielnicy muzyków przy Avenue Notre Dame, u której wylotu, przy Boulevard Jean Jaures (od imienia i nazwiska dawnego mera Nicei), znajduje się bazylika łudząco podobna do paryskiej... tylko trochę mniejsza. Całe I piętro kamienicy zostało zaadaptowane na potrzeby szkoły. Jest zatem 15 sal dydaktycznych, mediateka (z komputerami, biblioteczką, wideoteką) dla tych, którzy chcą dodatkowo poćwiczyć swój język, oraz kawiarenka – miejsce nie tylko porannych spotkań przy kawie i innych napojach. Atmosfera jest tu niezwykle przyjazna, wręcz rodzinna mimo dużej liczby uczniów. W trakcie przerw korytarz i kawiarenka wypełniają się ludźmi w różnym wieku, z różnych krajów, których łączy tylko jedno: wszyscy przyjechali tu nauczyć się języka francuskiego, poznać nowe osoby i miło spędzić czas w międzynarodowym towarzystwie. Niestety, przerwa dobiega końca, słychać już dzwonek i zza zakrętu wyłania się Brigitte, jedna z lektorek, która zapraszała wszystkich na zajęcia. Czas więc napisać o lekcjach.

W poniedziałek rano nie odbywają się zajęcia. Jest to bowiem czas, kiedy szkoła przyjmuje nowych uczniów, przeprowadza krótki test, przydziela do grup, udziela informacji, zapoznaje z obowiązującymi w niej obyczajami. Jeśli ktoś kompletnie nie zna francuskiego, „instruktaż” przeprowadzany jest w języku angielskim.

Szkoła oferuje kilka wariantów nauczania. Kursy trwają 20, 30 lub 40 godzin tygodniowo (zajęcia rano i/lub po południu w zależności od wybranej intensywności). Wykładowcy (Francuzi) kładą nacisk na gramatykę, słownictwo, a przede wszystkim komunikację (wszystko zależy od poziomu, do którego zostaliśmy przydzieleni). Można również uczestniczyć w kursie kulinarnym i przyswajać język od kuchni i przez kuchnię.

Zdecydowałam się na wariant dla mnie optymalny – 30 godzin tygodniowo (zajęcia miałam codziennie od 8.45 do 15.15 lub 17. z przerwą 12.45-13.45). Na zajęciach porannych z Markiem zajmowaliśmy się gramatyką, w następnym bloku przesympatyczna Sylvie wypytywała nas o wrażenia z poprzedniego wieczoru (moja grupa szybko się zintegrowała, więc wspólnie organizowaliśmy nocne wypady), rozmawiała na przeróżne interesujące tematy (muzyka, polityka, ciekawostki, Francja, odmiany języka francuskiego...). Po przerwie przejmowała nas Brigitte, z którą poszerzaliśmy zasób naszego słownictwa. A potem na plażę...

Codziennie w godzinach popołudniowych organizowane są wspólne wyjścia: a to zwiedzanie, a to degustacja miejscowych przysmaków. Za wstępy i jedzenie trzeba jednak płacić samemu. Mimo to uważam, że dobrze jest wybrać się z kimś doświadczonym i obeznanym. A poza tym jest to kolejna okazja do poznania nowych ludzi i porozmawiania po francusku.

W weekendy zaś najlepiej wybrać się na zwiedzanie okolicznych miast. Cannes czy Monte Carlo są niezwykle blisko – niecałe pół godziny pociągiem lub autobusem (to drugie jest znacznie tańsze, a widoki, które podziwiamy jadąc okolicznymi drogami, dużo bardziej spektakularne). W pobliskim Villefranche (po drodze do Monako i Monte Carlo) znajduje się dom Tiny Turner, a w Cannes i Antibes (w drugą stronę od Nicei) możemy się cieszyć piaszczystą plażą.

Nigdzie nie uda się przyswoić języka lepiej niż w jego kraju ojczystym. Szczególnie jeśli chodzi o język żywy, autentyczny. A jeśli już spędzać wakacje we Francji, to czemu nie na Lazurowym Wybrzeżu, w Nicei, skąd blisko jest do Cannes, Antibes, Monako, na Korsykę, do Marsylii i Włoch? Pour apprendre bien le français, il est essentiel de visiter la France. Alors pourquoi pas commencer par Nice?

Agnieszka Lipka

 

 Pozostałe artykuły:

Language Camps - How to combine business with pleasure

Humboldt Institut - szkoła z akceleratorem

Limerick

Wyjazd samodzielny

Czar szwajcarskich wzgórz

więcej...



Powrót na góręDrukuj artykułWyślij artykuł