Temat numeru
Wydarzenia
Turystyka językowa
Publikacje
Opinie
Porady
Oblicza języka
Warsztat filologa
Ludzie i języki
Enjoy & Learn
Rozmaitości

 

 

O firmie

Nauka języków obcych

Turystyka językowa

Centrum konferencyjne

Księgarnia językowa

Wydawnictwo
 
 

 
Szkoła języków obcych


Zmienne mody na metody

Jaką metodą Państwo uczą? — takie pytanie często pada, gdy ktoś po raz pierwszy zgłasza się do naszej szkoły. Jeśli odpowiedź jest satysfakcjonująca, a pytającemu odpowiadają także inne warunki, decyduje się on na kurs.


W gąszczu metod

Metod nauczania języków obcych jest tak dużo, że aby się w nich orientować, nauczyciele - lektorzy musieli zaliczyć obszerne kursy podczas studiów (pedagogika, metodyka, glottodydaktyka...) i regularnie uczęszczają na szkolenia i warsztaty. w dążeniu do usprawnienia nauki języka co jakiś czas popularność zdobywa kolejna metoda, a ponieważ każda z nich kładzie nacisk na coś innego i wykorzystuje inne mechanizmy, to każda z nich jest pod jakimś względem wartościowa. Dlatego szanująca się szkoła w programowaniu kursu nie powinna rezygnować z żadnej. w istocie bowiem stosowanie jednej tylko metody lub bardzo ograniczonego ich repertuaru — choć może wystarczające do częściowego opanowania języka lub pewnych umiejętności — w perspektywie wieloletniej z reguły się nie sprawdza.

Nazwy metod brzmią czasem bardzo naukowo, choć przeciętnie wykształcona osoba powinna się domyślać, o co chodzi w metodzie audiowizualnej (nauka z wykorzystaniem materiału dźwiękowego i obrazu), komunikatywnej (nauka z naciskiem na zdolność porozumiewania się), translatorycznej (nauka polegająca na przekładzie tekstu na własny język i z własnego języka na obcy).

Nowatorstwo niektórych rozwiązań bywa na tyle duże, że jawią się nam one — i czasem tak bywają przedstawiane — jako metody cudowne, przy których wszystkie inne powinny odejść do lamusa. Zdobywają sobie szybko dużą popularność, po czym są poddawane krytyce i „detronizowane” przez kolejną metodę, by za jakiś czas, po osłabnięciu emocji, wrócić do łask jako jeden z możliwych sposobów nauczania.

Niektóre metody posługują się różnymi specjalnie skonstruowanymi urządzeniami. Niestety nie wszystkim to odpowiada. Dla niektórych konieczność nauki w słuchawkach, kabinach, okularach i tym podobnej sprzętowej otoczce wydaje się bardzo nienaturalna. Chcą oni po prostu rozmawiać z drugim człowiekiem czy rozumieć czytany tekst. Inni po prostu źle się czują w takim „okablowaniu”. Poza tym urządzenia takie, niegdyś nowoczesne, po paru latach zaczynają obrastać kurzem i wywoływać uśmieszki. Zdaje się też, że niekoniecznie spełniły one pokładane w nich nadzieje. Taki los powoli zaczyna spotykać słynne laboratoria językowe, które dziś w praktyce wykorzystywane są wyłącznie do nauczania bardzo wyspecjalizowanych umiejętności.


Co dziś jest modne

Po latach obowiązywania metody komunikacyjnej i okresie fascynacji tzw. podejściem leksykalnym serca Polaków podbiła popularna już niegdyś metoda szybkiego, pamięciowego i automatycznego opanowywania podstawowych słów, zwrotów i konstrukcji (tym razem zwana metodą Callana od nazwy serii podręczników opracowanych przez jedną z angielskich szkół). Magnesem jest tu głównie deklarowana szybkość nauki, choć reklamowane „cztery razy szybciej” oznacza, że tempo opanowania języka porównano tu z programem jakiejś naprawdę wyjątkowo ślamazarnej szkoły.

Wspomniana metoda na pewno sprawdza się na wczesnych poziomach, wśród osób, które muszą szybko zdobyć podstawowe umiejętności językowe.

W początkach działalności szkoły FELBERG tak uczyliśmy angielskiego w odmianie amerykańskiej (kurs Side By Side). Nie każdy jednak słuchacz chce się całkowicie poddać rytmowi narzuconych przez lektora pytań i odpowiedzi bez możliwości tworzenia wypowiedzi na interesujący kogoś temat czy gruntowniejszego wytłumaczenia określonego problemu językowego. Jeśli ktoś nie ma podobnych zastrzeżeń, to w naszych filiach może zapisać się na kurs prowadzony metodą Callana.

Wraca także metoda naturalna, czyli nauka języka nie na lekcjach, ale w życiu codziennym, najlepiej od najmłodszych lat. Dawniej robiły to angielskie guwernantki, a dziś mówi się czasem o metodzie Helen Doron. Również my prowadzimy tego typu zajęcia, przede wszystkim dla dzieci w wieku przedszkolnym, które po prostu bawią się, grają, śpiewają i odpoczywają pod okiem mówiącej wyłącznie po angielsku wykwalifikowanej lektorki-opiekunki.

Dariusz Kętla
Autor jest dyrektorem
ds. dydaktyczno-programowych
szkoły FELBERG

 

 Pozostałe artykuły:

Sprawdź swój angielski

Londyn mnie oczarował

Narzędzie nie do zastąpienia

Kapitał ludzki - kapitał możliwości

Kilka słów o nas

więcej...



Powrót na góręDrukuj artykułWyślij artykuł