Temat numeru
Szkoła języków obcych
Wydarzenia
Turystyka językowa
Publikacje
Opinie
Porady
Oblicza języka
Warsztat filologa
Enjoy & Learn
Rozmaitości

 

 

O firmie

Nauka języków obcych

Turystyka językowa

Centrum konferencyjne

Księgarnia językowa

Wydawnictwo
 
 

 
Ludzie i języki


Z czego śmieją się Anglicy, a z czego Amerykanie
Poczucie humoru

Na początek mały test. Który z poniższych dowcipów jest brytyjski, a który – amerykański?

Dwóch panów w średnim wieku gra w golfa. W pewnej chwili obok pola golfowego przechodzi kondukt żałobny. Jeden z grających odkłada kij i zdejmuje czapkę. – Cóż to – dziwi się drugi – przerywa pan grę? – Proszę mi wybaczyć, ale, bądź co bądź, byliśmy 25 lat małżeństwem.

Pilot przygotowuje pasażerów do lądowania awaryjnego. Pyta stewardessę: – Czy wszyscy pasażerowie już zapięli pasy? – Tak, tylko prawnik jeszcze rozdaje wizytówki.

Oczywiście, pierwszy żart jest angielski, drugi amerykański. Dlaczego tak łatwo je odróżnić od siebie? Czy tylko chodzi o tematykę (angielski czarny humor, fatalna opinia o prawnikach w USA)? Co sprawia, że dwa narody mówiące tym samym językiem nie zawsze widzą śmieszność w tych samych rzeczach? Udowodniono, że ludzie skorzy do śmiechu żyją dłużej i mają lepsze relacje z innymi. Śmiech pozwala wyzbyć się negatywnych emocji, uspokaja, przynosi wewnętrzną równowagę. Poczucie humoru jest jednak czymś innym niż zdolność do śmiechu. „Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból” – powiedział Nietzsche. Wymaga to odpowiedniego podejścia do własnej osoby, zwanego dystansem. Obok dowcipów, które opowiadamy innym przy okazji spotkań, istnieją także żarty sytuacyjne. Ale uwaga – to, co jednego śmieszy, u innego może wywołać oburzenie. Mieszkańcy poszczególnych kontynentów, a nawet krajów, wykazują różne typy i odmienny stopień poczucia humoru ze względu na swą historię, kulturę, religię, podejście do życia, stosunek do spraw codziennych. Przyjrzyjmy się, czym charakteryzuje się angielskie poczucie humoru, a czym amerykańskie.

Mimo że postać trampa w meloniku, z wąsikiem i bambusową laseczką kojarzy nam się z amerykańską ulicą, warto pamiętać, że to Anglia jest ojczyzną Charlie Chaplina. Ten rodowity londyńczyk „zaimportował” postać elegancko ubranego włóczęgi w przyciasnej marynarce na grunt amerykański. Mówiąc dziś o humorze brytyjskim, przychodzą na myśl takie produkcje jak Latający cyrk Monty Pythona, Hotel Zacisze, Czarna Żmija,’ Allo ‘Allo, Benny Hill, filmy Goło i wesoło, Notting Hill czy Cztery wesela i pogrzeb. Anglicy potrafią stworzyć komedię z tematów nieśmiesznych, odreagowując śmiechem takie nieszczęścia jak rozstanie, samotność, katastrofa czy śmierć. Wielu odbiorcom spoza Wysp takie naruszanie tabu i sam czarny humor wydają się niestosowne. Brytyjczycy cytują na to Beaumarchais: „Śmiejmy się! Kto wie, czy świat potrwa jeszcze trzy tygodnie”.

Angielski humor opiera się na starannym portretowaniu postaci. Bohaterowie to prawdziwe indywidualności – jedyna w swoim rodzaju osobowość, sposób mówienia, ubierania się. Aktorzy tworzą pewne typy, które śmieszą nas poprzez swoją oryginalność. Ponadto humor brytyjski lubi nonsens, bywa szorstki, momentami złośliwy, ekscentryczny jak u Dickensa, czarny już u Swifta, bawiący się słowem jak u Wilde’a. Typowe tematy angielskich żartów – starannie sklasyfikowane przez Maksa Beerbohma – to m.in. motywy teściowej, mężów- -pantoflarzy, starych panien, postacie Francuzów i Niemców, Irlandczyków, grubasów i chudzielców, jąkałów, łysych i pijaków. Nieobcy jest im tzw. physical humour z odniesieniami do części i funkcji ludzkiego ciała.

Źródłem humoru amerykańskiego bywają natomiast kontrasty, nieporozumienia, a nierzadko również uprzedzenia, związane z różnicami obyczajowymi, etnicznymi czy geograficznymi. Na przykład mieszkańcy Chicago opowiadają dowcipy o bostończykach, a cała seria żartów o dziewczynie z miasta przyjeżdżającej na amerykańską wieś ma chyba tyle samo odpowiedników w kawałach o prostakach rednecks i prowincjuszach w wielkim mieście. Są też stany, z których zgodnie śmieją się wszyscy Amerykanie:

W Tennessee podniesiono wiek, poniżej którego nie sprzedaje się alkoholu – do 32 roku życia. Chcą w ten sposób wyeliminować picie w gimnazjach.

Wszyscy chyba znamy komedie Flip i Flap, Gruby i chudszy, Ace Ventura, Maska czy Śnięty Mikołaj. Niegdyś był Laurel i Hardy, teraz jest Jim Carrey i Eddie Murphy – ikony amerykańskiej komedii, które dzięki fizyczności i bogatej mimice już samym swoim widokiem wywołują salwy śmiechu. Żarty sytuacyjne, jasne i odczytywane przez wszystkich, przyciągają tłumy na filmy z ich udziałem. Komedia amerykańska gwarantuje po prostu dobrą rozrywkę. Humor zza oceanu jest przystępny, prosty i zrozumiały. Może, ale wcale nie musi być prymitywny. Wręcz przeciwnie, bywa bardzo ambitny. Woody Allen od dziesięcioleci, regularnie co rok swym kolejnym filmem podnosi poziom amerykańskiej komedii o półkę wyżej. Satyrycy Jerry Seinfeld, Larry David, George Carlin czy Mitch Hedberg kreują ambitny i rozpoznawalny amerykański gatunek humoru, a będący wciąż w wielkiej formie Robin Williams przeplata role komediowe z wybitnymi kreacjami dramatycznymi.

Zdaniem niektórych, największą szkodę amerykańskiemu poczuciu humoru wyrządziła polityczna poprawność. Jak można odgórnie zakazywać rzeczy, które są niegrzeczne, nawet nieco wywrotowe, a więc tych, które wielu śmieszą najbardziej? Chyba każdy z nas zna jakiś nieprzyzwoity dowcip... Na szczęście dość szybko pojawiła się reakcja na political correctness, zrodzony przed kilkunastoma laty w USA ruch twórczości humorystycznej zwany backlash. Filmy, z kultowymi już dziś serialami Beavis and Butt-head oraz South Park na czele, oferują typ humoru mocno prowokacyjny, chwilami raczej niewybredny i aspołeczny, ale przede wszystkim – bardzo, bardzo śmieszny. Anglicy są w swoim podejściu nieco bardziej powściągliwi, chociaż... To przecież rodowity Brytyjczyk Sacha Baron Cohen dopisał ostatnio swoim Boratem mocny akcent do nurtu backlash.

Leszek Kołakowski napisał, że „śmiech jest bardzo dobrym wynalazkiem, a jako że świat jest nam raczej wrogi, trzeba jego wrogość stępiać humorem”. Inny filozof, William Hazlitt, uważa, że człowiek jest jedynym stworzeniem zdolnym do śmiechu, dlatego że jako jedyny gatunek w przyrodzie zdolny jest do rozróżnienia pomiędzy tym, jak jest, a tym, jak powinno być. Bez względu zatem na to, czy jesteśmy Anglikami, Amerykanami czy Polakami – śmiejmy się. Śmiech i poczucie humoru pozwalają ogarnąć obcy nam świat, a być może nawet go zmieniać.
Magdalena Rachfałowska,
Jerzy Chyb
 Pozostałe artykuły:

Papież pielgrzym i poliglota

Odkrywca Troi władał 14 językami



Co (prawdopodobnie) rozśmieszy Anglika:
- sarkazm,
- ironia,
- dystans,
- niedomówienie,
- nonsens,
- dwuznaczność,
- czarny humor,
- słowo, zabawa językiem.

Co (raczej) rozśmieszy Amerykanina:
- obraz i gest,
- sytuacyjność,
- przejrzystość w odbiorze,
- dosłowność,
- prostota,
- dosadność,
- prowokacyjność,
- fizyczność.
Powrót na góręDrukuj artykułWyślij artykuł