Szkoła języków obcych
Wydarzenia
Turystyka językowa
Publikacje
Opinie
Porady
Oblicza języka
Warsztat filologa
Ludzie i języki
Enjoy & Learn
Rozmaitości

 

 

O firmie

Nauka języków obcych

Turystyka językowa

Centrum konferencyjne

Księgarnia językowa

Wydawnictwo
 
 

 
Temat numeru


Wakacyjna nauka języka
Szybciej, więcej, atrakcyjniej

Kolejny dzień pełen zajęć. Praca, dzieci, bank, zakupy. Lecę z nóg. Tylko jeszcze coś na kolację, jakieś wiadomości w telewizji, a potem zajrzę wreszcie do tej gramatyki angielskiej, która już od miesiąca leży na szafce i czeka na moje zainteresowanie.

Jak Państwo myślą – który z punktów powyższego planu nie został zrealizowany? Znamy to chyba wszyscy. Ambitne plany: podciągnę angielski, nauczę się jeszcze jakiegoś języka, jest przecież tyle książek, wystarczy poświęcić trochę czasu co wieczór. Tylko jeszcze nie dziś, nie w tym tygodniu, bo jestem tak bardzo zapracowany. W zasadzie do końca miesiąca nie mam ani jednego wolniejszego dnia. Ale na wiosnę zacznę na pewno. Tylko nie w weekendy, bo kto by się wtedy dodatkowo uczył? Trzeba odpocząć.

Rozwiązanie takiego impasu może być w zasadzie tylko jedno: połączyć urlop z realizacją swoich ambicji i zapisać się na kurs intensywny! Możliwości jest bardzo dużo.

Wariant wyjazdowy
Można pojechać na wycieczkę, np. na Maltę, do Irlandii albo do Szkocji. Można też gdzieś bliżej, nad morze, w góry, do któregoś z naszych sąsiadów – na Słowację, Litwę, do Czech. Zmienić otoczenie, klimat, pooddychać innym powietrzem. Pozwiedzać, rozruszać się trochę. Przede wszystkim pouczyć się języka – pod fachowym okiem lektora, w przyjemnej atmosferze, a na dodatek intensywnie. Co najmniej 4 godziny dziennie – czyli tyle, ile zwykle udaje nam się tygodniowo.

Jeśli wybierzemy naukę języka w tym kraju, w którym jest on używany, mamy dodatkowe atuty – nasz native speaker będzie nauczycielem z prawdziwego zdarzenia, a po lekcjach będziemy mieli aż nadmiar native speakerów. Tylko barman w pubie może okazać się obcokrajowcem. Zdecydowanie warto wybrać po-byt w domu prywatnym, przy rodzinie. Mamy szanse na dodatkowy kontakt z językiem, native speaker gwarantowany od wczesnego rana, a wieczorem może wspólny wypad na miasto? Zresz-tą i sama szkoła ma sporo ciekawych imprez do zaproponowania.
Wizyta w muzeum Madame Tussaud może być jedną z atrakcji zagranicznego kursu językowego


Z kolei pobyt w atrakcyjnym miejscu wypoczynkowym w Polsce lub gdzieś w sąsiednim kraju da nam poczucie dobrego, relaksującego urlopu spędzonego w sensowny sposób. Raczej nie opuścimy żadnych zajęć, bo odbywają się tuż obok. Nawet jeśli zaśpię, to pewnie lektor zapuka do pokoju: panie Darku, proszę wstawać, wszyscy czekamy! A jeśli przyjdzie deszcz i niepogoda, to wizyta w barze nie będzie oznaczać tylko jednego. Już nasza śliczna pani od angielskiego (lub też przystojny pan od niemieckiego) zapewni nam odpowiedni sposób na spędzenie czasu.

Wariant stacjonarny
Jeśli interesuje nas inne rozwiązanie, bo np. wyjazd nie wchodzi w grę, zostańmy na miejscu! Możemy skorzystać nie tylko z nauki intensywnej, ale i superintensywnej. Możemy poświęcić cały dzień albo pół dnia, przedpołudnia albo popołudnia, albo też wieczory (wtedy możemy chodzić na język nawet po pracy, bo przecież w wakacje i tak jest spokojniej, a dzień dłuższy). W ciągu tygodnia można przejść nawet 40 godzin kursu, a 3 takie tygodnie będą odpowiednikiem jednego roku szkolenia w normalnym tempie. A może zdecydujemy się na szybki kurs podstawowych umiejętności przed planowanym wyjazdem zagranicę? Kilka dni czy wieczorów lub jeden czy dwa weekendy – i sprawa załatwiona. Do tego same zalety: jesteśmy wakacyjnie odprężeni, umysł mamy chłonny, miasto jest przyjemne i puste, bez korków, a ceny kursów są na życzliwie niskim poziomie.

Rodzice i dzieci – odpocznijcie od siebie
Wakacyjne kursy mają jeszcze taką zaletę, że pozwalają nam oderwać się od codziennej rutyny. Jeśli wyrwiemy się na parę godzin w ciągu dnia z domu, naszych gderań nie będą słyszeć żony, mężowie, dzieci. Jeszcze więcej stresów zaoszczędzimy im, wyjeżdżając na tydzień lub dwa. Można też postąpić inaczej – samemu zostać w domu, a domowników wysłać na kurs. Zamiast zbijać bąki, dzieci mogą zgłębiać tajniki niemieckich czasowników nieregularnych lub opanować podstawy włoskiego; będzie jak znalazł podczas zimowej wyprawy na narty. Mąż niech wreszcie podszlifuje angielski, a nuż uda mu się zatrudnić w Irlandii. Żona niech pochodzi na francuski biznesowy – przecież coś wspominała o szansach na awans.

Język w prezencie
Jeśli mąż, chłopak, żona lub dziewczyna od zawsze powtarza: „Muszę się wreszcie zapisać na jakiś język”, a tu już kolejny rok mija bezczynnie, rozwiązanie na-rzuca się samo: A może zafundować ukochanej osobie dwa tygodnie w Hastings? Przecież nie musi tam jechać sama. Pojedziemy tam razem i będziemy się wspólnie uczyć... Albo ina-czej: mąż będzie ćwiczył czasy i wymowę, a żona poszaleje na zakupach na Oxford Street.

Kurs języka obcego może być bardzo dobrym pomysłem na prezent, i to nie tylko dla obdarowanego. Ile razy przyszło nam ze zwątpieniem wodzić oczami po półkach z torebkami i teczkami, flakonach z perfumami i wo-dami po goleniu, wieszakach z apaszkami i krawatami w poszukiwaniu czegoś odpowiedniego? Tymczasem perfumy do-brej klasy kosztują tyle samo co np. 40-godzinny kurs językowy. Takiego prezentu nikt nie odstawi na bok i nie zapomni o nim ani nie odda przy najbliższej okazji następnemu solenizantowi. Do tego dochodzi motywacja – o ile łatwiej rozpocząć wreszcie naukę, kiedy ktoś mi to wszystko zorganizował!

A kiedy już będziemy bez trudu rozmawiać o zaletach Chateauneuf- du-Pape rocznik 1998 z właścicielem winnicy nad Rodanem, śpiewać piosenki na Oktoberfest w Monachium oraz błyszczeć przed szefem i kontrahentem swobodną, idiomatyczną angielszczyzną – wtedy pomyślimy: warto było.

Dariusz Kętla
Autor jest dyrektorem
ds. dydaktyczno-programowych
szkoły FELBERG

 

 Pozostałe artykuły:

Powiedzieli nam

Znajomy z kursu

Kadra lektorska pracująca z dorosłymi

Edukacja językowa osób dorosłych

Już na zawsze z nami

więcej...



Powrót na góręDrukuj artykułWyślij artykuł