Szkoła języków obcych
Wydarzenia
Turystyka językowa
Publikacje
Opinie
Porady
Oblicza języka
Warsztat filologa
Ludzie i języki
Enjoy & Learn
Rozmaitości

 

 

O firmie

Nauka języków obcych

Turystyka językowa

Centrum konferencyjne

Księgarnia językowa

Wydawnictwo
 
 

 
Temat numeru


Materiały wspomagające naukę języka
Robin Hood made in USSR

Moja prawdziwa przygoda z językiem angielskim rozpoczęła się w niezwykły sposób, bo dzięki radzieckiemu wydaniu „Robin Hooda”. W Kijowie, który zwiedzaliśmy w ramach ówczesnej wymiany międzyszkolnej, nasza anglistka odkryła księgarnię z książkami do nauki angielskiego, o jakich nikomu się w Polsce Ludowej nawet nie śniło. Wiedząc, że jest to niebywała okazja, poleciła nam, abyśmy nabyli po kilka tytułów. Po tym niecodziennym zakupie do Krakowa wracaliśmy obładowani szarawymi książkami w grubych, tekturowych okładkach, wzbogaconymi bezużytecznym dla nas słowniczkiem angielsko-rosyjskim.

Pamiętam Robin Hooda nie dlatego, że był niemiłosiernie ciężki, miał socrealistyczne rysunki i nie mieścił się w tornistrze, lecz dlatego, że gdy stałam na środku klasy, streszczając jego drugi rozdział, nauczycielka odkryła we mnie materiał na anglistę. Teraz wiem, że to opowieść o angielskim szlachetnym rozbójniku, zaważyła na mojej przyszłości. Gdyby nie jego przygody, które zapragnęłam przeczytać, a potem opowiedzieć, pewnie nie obudziłabym w sobie największej pasji, jaką jest angielski. Moja droga do perfekcji językowej nie była usłana różami. W latach 80. języka obcego nie poznawało się tak przyjemnie jak teraz. Przedzierałam się przez niestrawne romanse, najprawdopodobniej wycofane z jakiejś stacji benzynowej w USA. Dawno nieaktualne gazety i czasopisma z odzysku czytałam z wypiekami na twarzy, nie zrażając się treścią i trudnym słownictwem artykułów. Jedyny kontakt, jaki miałam wówczas z językiem mówionym, ograniczał się do pojedynczych słów, które docierały do mnie spośród trzasków zagłuszających audycje Radia BBC.

Teraz, po 15 latach, sama uczę języka angielskiego i z nieukrywaną zazdrością patrzę na moich słuchaczy, ponieważ mają do swojej dyspozycji nie tylko piękne i ciekawe podręczniki, lecz również wiele różnorodnych, niezwykle ciekawych pomocy edukacyjnych. Jako lektor z wdzięcznością myślę o tych wszystkich wydawnictwach i portalach internetowych, dzięki którym nauczyciele mogą korzystać w swojej pracy z doskonale przygotowanych materiałów dydaktyczno-metodycznych. Z radością przyjmuję każdą nowość, za sprawą której zajęcia językowe dają obopólną satysfakcję nauczającym i nauczanym.

Pomoc, bez której nie można się obyć

Nie tylko na mojej osobistej liście materiałów wspomagających naukę języka obcego readersy znajdują się na pierwszym miejscu. Równie wysoko oceniają je uczestnicy naszych kursów. Te interesujące książeczki cieszą się ogromnym powodzeniem. Gdy widzę, z jakim zapałem nasi uczniowie przeglądają readersy zgromadzone w szkolnej biblioteczce i mnie nachodzi ochota, by sięgnąć po jedno z tych opowiadań i przypomnieć sobie przygody Sherlocka Holmesa czy króla Artura. Na podstawie moich własnych doświadczeń czytelniczych i obserwacji poczynionych w szkole śmiało mogę powiedzieć, że to właśnie frapująca historia, która wciąga czytelnika z ciałem i z duszą, motywuje słuchaczy do czytania readersów. Uczestnicy naszych zajęć polecają sobie te książeczki, co świadczy o trafności takich przedsięwzięć wydawniczych. W bogatej ofercie, która obejmuje różne dziedziny naszego życia, każdy znajdzie coś dla siebie. Miłośnicy literatury i kultury mogą sięgać po napisane świetnym językiem opowiadania z serii „Felberg English Readers”. Każdy, kto lubi powieści przygodowe, z przyjemnością przeniesie się na Dziki Zachód wraz z bohaterami readersów Calamity Jane’s Last Adventure czy Jessie James, the Outlaw albo będzie z napięciem śledzić zabawne perypetie polskiego Jurka Kilera czy kasiarza wszech czasów Henryka Kwinty (Kiler i The Kiler Duo oraz Va Banque i Va Banque II. Riposte). Ci, którzy interesują się kulturą popularną, z pewnością nie pominą ani jednej pozycji z serii „Felberg Real Life Stories”. Z książeczek o takiej tematyce można się wiele dowiedzieć o karierze zawodowej i życiu prywatnym nie tylko takich znanych postaci jak Julia Roberts, Bruce Willis, Mel Gibson czy Nicole Kidman, lecz również innych gwiazdach światowego show- -biznesu. Słuchacze mniej zafascynowani literaturą mogą swoją przygodę językową
Gdy widzę, z jakim zapałem nasi uczniowie przeglądają readersy i mnie nachodzi ochota, by sięgnąć po jedno z tych opowiadań.
zaczynać od fotonovels – naszych komiksów filmowych (Sex Mission, The Debt). Najmłodsi również nie zostali pozostawieni sami sobie. Z myślą o nich została przygotowana seria książeczek „Felberg Young English Readers”.

Readersy są niezwykle popularne wśród słuchaczy, więc my, lektorzy powinniśmy wykorzystywać je jak najczęściej w naszej pracy dydaktycznej, tym bardziej że stanowią one doskonały materiał uzupełniający. Pozwalają słuchaczowi przejąć kontrolę nad procesem uczenia. Uczeń sam wybiera książeczkę, która go najbardziej interesuje, i sam ustala tempo i sposób swojej pracy. Są tacy słuchacze, którzy czytają readersy w drodze do szkoły czy do pracy, są też i tacy, którzy śledzą losy bohaterów z ołówkiem w ręku, podkreślając każde nowe słówko. W obydwu przypadkach najważniejsza jest motywacja, bo czytając przechodzimy w pewnym momencie granicę, za którą zaciera się różnica pomiędzy językiem ojczystym i językiem obcym. Liczy się już tylko akcja, rozwój wypadków i happy end. Możemy zatem uznać readersy za fenomenalny złoty środek – wyposażone w słowniczki, ćwiczenia, czasami kasety, w subtelny sposób wprowadzają czytającego w inny językowo świat. Metodycy już dawno odkryli walory książek w uproszczonej wersji językowej i idąc za ich głosem, prawie wszystkie szanujące się wydawnictwa mają w swojej ofercie takie lub podobne publikacje.

Nie tylko książka

W życiu codziennym nie zawsze, niestety, mamy czas na literaturę, nawet podaną w tak atrakcyjny sposób. Każdy z nas może jednak znaleźć chwilę wolnego czasu na przejrzenie gazety czy kolorowego czasopisma. Obecnie nie mamy już w Polsce większych kłopotów z dostępem do obcojęzycznej prasy. Trudność natomiast leży gdzie indziej. Zazwyczaj czasopisma są napisane niezwykle nieprzystępnym dla ucznia językiem, często również zniechęca specjalistyczna treść oraz obszerność artykułów. Doskonałym rozwiązaniem są zatem magazyny adresowane specjalnie do uczących się języka. Interesujący temat przewodni, starannie dobrane artykuły, dbałość o język, a czasem spis trudniejszych zwrotów i wyrażeń – to tylko niektóre z atutów takich czasopism.

Nasza wewnętrzna inicjatywa wydawnicza

Nasi słuchacze otrzymują co pół roku „Anglofana” – czasopismo periodyczne Grupy FELBERG, które tworzymy sami – my, lektorzy, nasi słuchacze oraz grupa zaprzyjaźnionych współpracowników. Można w nim znaleźć interesujące artykuły oraz propozycje gier i zabaw przedstawione w języku angielskim. Wielu słuchaczy wyczekuje kolejnego numeru naszego periodyku tak samo niecierpliwie jak „PC Komputera” czy „Elle”. Nie należy się temu dziwić, ponieważ kolorowe zdjęcia, chwytliwe tytuły kuszą i uwodzą, zapraszając do lektury. Artykuły opracowujemy bardzo starannie, a te z nich, które podajemy w angielskiej wersji językowej, dobieramy tak, aby czytelnik nie zrażał się trudnościami wynikającymi z nieznajomości poszczególnych słów i nie rezygnował z lektury.

Nasze czasopismo składa się z kilku działów tematycznych, a zamieszczane w nich artykuły zawsze przyciągają interesującą treścią. Można się z nich dowiedzieć wielu ciekawostek o krajach anglojęzycznych, o ich mieszkańcach, a także o zmieniających się trendach w kulturze. Nie stronimy również od tematyki poważnej, opisując problemy współczesnego świata. Pokazujemy, jak Polacy postrzegają np. Nowy Jork, a cudzoziemcy – Polskę. Naszym czytelnikom przedstawiamy także barwne życiorysy takich znanych postaci jak Elvis Presley czy królowa Elżbieta I.

Internet skarbnicą materiałów

Na naszej stronie internetowej znajdują się tzw. e-booki (Przygody Sherlocka Holmesa oraz Rozmówki polsko-angielskie). Każdy zainteresowany może je pobrać, wydrukować lub przeczytać w wersji elektronicznej.
Jako anglista śledzę pilnie wszystkie wydawnictwa językowe, niestety rynek czasopism dla uczących się angielskiego jest mało stabilny. Sprawdzone, dobre tytuły, takie jak „The World of English”, „Yes” czy „Anglorama”, powoli znikają z rynku, pozostawiając po sobie jedynie ślad w Sieci WWW.

Z takich właśnie powodów internet staje się z dnia na dzień coraz większą skarbnicą materiałów oryginalnych i „preparowanych”, o czym warto pamiętać. Nie pozostajemy w tyle za postępem technologicznym. Na naszej stronie internetowej znajdują się tzw. e-booki (Przygody Sherlocka Holmesa oraz Rozmówki polsko-angielskie). Każdy zainteresowany może je pobrać, wydrukować lub przeczytać w wersji elektronicznej. Jest to niezwykle atrakcyjna propozycja dla młodych ludzi, którzy z komputerem i internetem są za pan brat. Słuchacz, który ma łatwy dostęp do takich materiałów, prędzej czy później po nie sięgnie, chociażby siedząc samotnie przed komputerem w deszczowy weekend.

Stron dla uczących się języka angielskiego jest wiele. Można np. śledzić bieżące wydarzenia na świecie (Words in the News) i w Wielkiej Brytanii (News about Britain), odwiedzając stronę BBC Learning English (www.bbc.co.uk/worldservice/learningenglish/). Znajdują się na niej krótkie teksty z dołączonym słowniczkiem oraz plikami dźwiękowymi, dzięki którym możemy nie tylko przeczytać, lecz także usłyszeć najnowsze wiadomości. Innym prawdziwym skarbcem interesujących materiałów przygotowanych specjalnie dla uczących się języka, jest strona onestopenglish (www.onestopenglish.com). Wszystkim zainteresowanym szcze gólnie polecam „The Onestop Magazine” – czasopismo, które powstaje na podstawie autentycznych artykułów z „The Guardian Weekly”. Można w nim znaleźć materiały przygotowane na trzech różnych poziomach zaawansowania wraz z towarzyszącymi im ćwiczeniami.

Nie sposób wymienić tu wszystkich interesujących stron przeznaczonych dla uczących się języka, bo jest ich w Sieci mnóstwo. Warto zatem samemu pobuszować w internecie i znaleźć coś ciekawego dla siebie. Dobrze jest jednak skonsultować się z lektorem i poprosić o ocenę wyszukanych przez nas materiałów, bo nie wszędzie w Sieci przykłada się należytą wagę do merytorycznej i językowej poprawności.

Gdy czasami myślę o tych, którzy uczą się teraz języka angielskiego, to – parafrazując słowa Alchemika – wydaje mi się, że wszechświat im sprzyja, jeśli tylko naprawdę chcą posiąść tę umiejętność. Oprócz coraz lepszych podręczników, repetytoriów, słowników, książek do gramatyki, mamy do wyboru całe multum materiałów „preparowanych”. Wystarczy po nie sięgnąć i odkryć, że nauka języka jest łatwa i przyjemna, choć nie tak prosta, jakby się mogło wydawać. „Życie obdarza hojnie tego, kto jest wierny własnej Legendzie” (Paulo Coello Alchemik). I tego życzę wszystkim czytelnikom „Anglofana”.

Anna Wierzbicka
Autorka jest konsultantem metodycznym
filii FELBERG w Krakowie.

 

 Pozostałe artykuły:

Powiedzieli nam

Znajomy z kursu

Kadra lektorska pracująca z dorosłymi

Edukacja językowa osób dorosłych

Już na zawsze z nami

więcej...



Powrót na góręDrukuj artykułWyślij artykuł