Szkoła języków obcych
Wydarzenia
Turystyka językowa
Publikacje
Opinie
Porady
Oblicza języka
Warsztat filologa
Ludzie i języki
Enjoy & Learn
Rozmaitości

 

 

O firmie

Nauka języków obcych

Turystyka językowa

Centrum konferencyjne

Księgarnia językowa

Wydawnictwo
 
 

 
Temat numeru


POMOCY!

Są utarte zwroty, nad których głębszym sensem nawet się nie zastanawiamy. Jednym z nich jest używane w nauczaniu języków pojęcie „pomocy dydaktycznej”. Pewien znany językoznawca zwrócił uwagę, że to określenie… nie bardzo ma sens. Nie powinniśmy bowiem materiałów, które stanowią centralną część procesu poznawania nowego języka, traktować po macoszemu – tylko jako pomocy. Pozycja „teaching aids” nie może być marginalna. To jedni z naszych najważniejszych sojuszników w nauce w klasie i w domu.

Dla nauczyciela języka angielskiego odpowiednia pomoc dydaktyczna jest ważniejsza niż rekwizyt dla aktora. Na scenie można bowiem użyć innych środków ekspresji, natomiast w sali lekcyjnej demonstracja ściśle określonego znaczenia nowego wyrazu lub zwrotu nie pozwala na dwuznaczność. Uczeń musi dostać konkret wyrażony tekstem, obrazem lub dźwiękiem.

Dostępność wszelkiego rodzaju materiałów uzupełniających naukę angielskiego jest dziś ogromna, a większość szkół dopuszcza swobodę lektora w ich doborze. Jednak taka wolność jest zarazem wyzwaniem, ponieważ ściśle wiąże się z odpowiedzialnością za trafność wyboru. Nauczycieli rozlicza się przecież nie z doraźnej atrakcyjności używanych materiałów, lecz ze skuteczności metod. Różnorodność to wprawdzie nieodzowna cecha dobrej, nowoczesnej lekcji języka obcego, ale stosowane dla jej osiągnięcia środki nie służą tylko wywołaniu przychylnych uczniowskich komentarzy typu „fajnie było”. Chodzi bardziej o „dużo się nauczyłem”. Atrakcyjność wizualna czy słuchowa wykorzystywanych do nauki środków nie musi bowiem iść w parze z ich potencjałem dydaktycznym. Żadna pomoc naukowa sama w sobie nie gwarantuje skuteczności. Ważniejszy jest sposób, w jaki jej się użyje.

Podręcznik

Nie ma dziś na rynku miejsca na nieprawidłowo napisany podręcznik do nauki języka angielskiego. Wydawnictwa zatrudniają najlepszych specjalistów, a sito doboru tekstów i ćwiczeń do książki kursowej jest tak gęste, że księgarskie półki to istny konkurs piękności. Nie ma zatem złych podręczników. Są tylko źle dobrane.

Co to oznacza? Że najważniejsza w ocenie jakości podręcznika jest jego przydatność dla konkretnych uczniów. Przy wyborze takiej publikacji należy się więc przede wszystkim zastanowić:
  • czy książka będzie służyła pracy w klasie czy również – bądź wyłącznie – samodzielnej nauce (jeżeli w grę wchodzi to drugie zastosowanie, to należy zwrócić uwagę na obecność elementów self-study i dłuższych tekstów do analizy);
  • czy podręcznik nie będzie za łatwy bądź za trudny – dobór adekwatnego poziomu to jedna z podstaw satysfakcji z nauki i realnego postępu;
  • czy książka nie jest ani zbyt infantylna, ani zbyt poważna – uwzględnienie wieku rozwojowego może mieć kluczowe znaczenie w motywowaniu do nauki;
  • czy tematy prezentowane w treści ćwiczeń i tekstów są interesujące i aktualne – podręczniki też się starzeją!

    Tymczasem najpowszechniejszym kryterium doboru podręcznika jest u nas wciąż cena. Dziwne. To tak jakby kupować za małe buty, tylko dlatego że są tańsze. Różnice w cenach książek do nauki angielskiego ostatnio bardzo się zmniejszyły, więc warto na nalepkę z ceną zerknąć na końcu – męczarnia z „za ciasnym” podręcznikiem przez rok albo dłużej jest chyba jeszcze gorsza niż wciskanie nogi do za małego buta. A już na pewno nie jest warta tych paru zaoszczędzonych złotych.

    Najłatwiej wybierać książkę do samodzielnej pracy, bo tylko my sami mamy najlepsze rozeznanie własnych potrzeb. Znamy doskonale swoje gusta i zainteresowania, styl nauki, tempo i częstotliwość pracy, realnie oceniamy posiadane przez nas możliwości czasowe. Niekiedy też czujemy, że książka nam odpowiada, bo ma np. interesującą szatę graficzną. Nieco trudniej jest w grupie uczniów, ponieważ nigdy nie zyskamy pewności, że każdy z naszych podopiecznych tak samo pozytywnie odbiera podręcznik. W takiej sytuacji najważniejsze jest, by sam nauczyciel był przekonany, że podręcznik jest ciekawy – jego nastawienie łatwo udzieli się wszystkim.

    Trudno jednak wyobrazić sobie nowoczesne zajęcia językowe tylko z książką, ewentualnie kredą i tablicą. Wracamy zatem do punktu wyjścia. Wciąż potrzebujemy pomocy! Innych wszakże niż stary jak świat zbiór ćwiczeń i czytanek, zwany podręcznikiem.

    Materiały audiowizualne

    Wprawdzie wydawcy podręczników starają się dołączać do sprzedawanych pakietów jak najwięcej pomocy dodatkowych (plakaty, mapy, gry planszowe, CD-ROM-y itp.), jednak rzadko ich oferta bywa w pełni wystarczająca. Nigdy wcześniej w historii nauki języków obcych nie byliśmy tak bardzo nastawieni na odbiór wzrokowy i słuchowy jak obecnie. Po prostu żyjemy w obrazkowo-dźwiękowych czasach i musimy pogodzić się z tym, że każde następne pokolenie uczniów w coraz większym stopniu będzie uzależnione od tych form przekazu. Korzystajmy zatem z tego, że dostępność materiałów do oglądania i słuchania w języku angielskim nigdy nie była lepsza niż obecnie. W dodatku o większość z nich wcale nie trzeba się starać, ponieważ zapewni je jedno urządzenie.

    Wykorzystanie komputerów w nauce języków obcych i ocena ich przydatności zdążyły już przejść kilka faz, od euforii aż po rozczarowanie. Myślę, że jak zwykle prawda leży pośrodku. Nadzieję na to, że komputer załatwi nam bezboleśnie znajomość języka można porównać z oczekiwaniem, że zacznie on za nas myśleć. Nie ma co się łudzić – nie zacznie. Angielskiego też wciąż musimy uczyć się sami, ale nie ulega wątpliwości, że współczesna technologia informatyczna to potężny instrument wspomagający nas w tym dziele.

    Komputer przeprowadzi test, „wysłucha” wymowy i ją oceni, zada i sprawdzi zadanie, nawet określi nasz aktualny poziom umiejętności językowych. Dobrze napisany program czy edu-ROM przypomina interaktywny podręcznik. Nie zastąpi jednak nauczyciela. Pamiętajmy więc – rolę komputerów nadal trzeba oceniać jako wspomagającą. Mimo wielkich walorów edukacyjnych narzędziom tym nie należy w nauczaniu języków obcych przypisywać większego znaczenia niż pomocom dydaktycznym. Co ciekawe, cechą charakterystyczną pracy językowej przed klawiaturą i monitorem jest pełna autonomia ucznia. Komputery są ciągle popularniejsze w indywidualnej pracy własnej. Ich potencjał w nauce klasowej jest mimo wszystko mniejszy i wciąż do końca nieodkryty. Wyjątkiem jest zastosowanie internetu, o czym w dalszej części artykułu.

    Trudno natomiast wyobrazić sobie nauczyciela, który w pracy z grupą słuchaczy nie stosuje innych, prostszych, lecz wcale niemniej skutecznych środków audiowizualnych. Należą do nich choćby ilustracje, plakaty, plansze, mapy, tablice – przyklejane, trzymane, wieszane, stawiane, kserowane czy rzucane na ekran – wideo, DVD, kasety, kompakty, nagrania na innych nośnikach i oczywiście głos live samego nauczyciela. Mówi się, że to właśnie nauczyciel jest najważniejszym „środkiem” audiowizualnym, naturalnym źródłem modelu językowego i zachowań okołojęzykowych.

    Powtórzmy zatem raz jeszcze, że to nie sama różnorodność stosowanych materiałów jest ważna, lecz celowość ich użycia. Szkoła językowa dysponująca najnowszym sprzętem bezsprzecznie warta jest docenienia. Za prawdziwy skarb jednak dopiero można uznać nauczyciela, który wie, co z nim zrobić. Materiały stymulujące jak najwięcej zmysłów naraz, umożliwiają wprawdzie stworzenie warunków do przyswojenia języka obcego, ale ich użycie zyskuje pełny sens tylko wówczas, gdy ma uzasadnienie w programie nauki. Pokaz anglojęzycznego filmu na DVD nie spełni celów dydaktycznych, jeśli będzie motywowany tylko walorami artystycznymi bądź zainteresowaniem uczniów. Dopiero dobór przekazu fabularnego pod kątem omawianych zagadnień leksykalno-gramatycznych oraz powiązanie fragmentów zaprezentowanego dzieła z odpowiednimi ćwiczeniami świadczy o przemyślanym działaniu metodycznym.

    Materiały uzupełniające

    Tradycyjne źródła pisane, takie jak repetytoria, kompendia, słowniki, zbiory krótkich tekstów (np. anegdot), readersy, wreszcie autentyczne materiały dostępne choćby w internecie – mogą posłużyć do uatrakcyjnienia nauki, uzupełnienia ewentualnych braków w podręczniku kursowym, a przede wszystkim do zbliżenia się do najżywszej, prawdziwej angielszczyzny. Młodzi uczniowie docenią walory rozrywkowo-edukacyjne materiałów o charakterze wizualnym (gry, CD-ROM-y, komiksy etc.), natomiast starsi oraz ci, którzy preferują analityczny styl pracy, będą dodatkowo zmotywowani, konsolidując materiał gramatyczny i leksykalny odpowiednio dobranym zestawem ćwiczeń czy tekstów.

    Słowniki są najbardziej bodaj logicznym uzupełnieniem nauki języka obcego. Kojarzą się jednak głównie ze sprawdzaniem potrzebnych w danej chwili znaczeń. Tymczasem one potrafią uczyć! Umiejętność kreatywnego korzystania z poszczególnych haseł dla nabywania wiedzy językowej wymaga wprawdzie odrobiny wprawy (trzeba złamać szyfr kilku symboli typu [C] i [U]), ale w efektywnej nauce języka obcego jest ona naprawdę nieoceniona. Nie zniechęcajmy się zatem początkowymi trudnościami i nie poprzestawajmy na pośpiesznym sprawdzaniu znaczeń pojedynczych słów. Proszę mnie źle nie zrozumieć, nie zachęcam wcale do uczenia się słówek na pamięć, strona po stronie, według alfabetu. Takie podejście może tylko obrzydzić naukę języka. Chodzi mi raczej o wykorzystanie kontaktu ze słownikiem do wgłębienia się w nierzadko świetnie wyjaśnione dodatkowe znaczenia, o poruszanie się w obrębie grup znaczeniowych, spożytkowanie informacji gramatycznej oraz czerpanie praktycznej wiedzy językowej z przykładów podawanych w wyjaśnieniach. Obecnie na rynku dostępne są przyjazne uczniowi odmiany tradycyjnych słowników:
  • tzw. learner’s dictionaries, specjalnie pisane na potrzeby uczniów; słowniki tematyczne, ułożone według
  • kategorii znaczeniowych, np. city, sports, religion itp.;
  • słowniki obrazkowe;
  • słowniki na CD-ROM-ach;
  • słowniki w internecie (patrz ramka).

    Warto też zapamiętać kilka prostych reguł, które ułatwią nam dobór odpowiedniego słownika. W układzie czasowym „od młodszego do starszego ucznia” oraz „od poziomu początkującego do zaawansowanego” tendencja powinna być następująca:
  • od słownika dwujęzycznego do jednojęzycznego;
  • od mniejszej do większej liczby haseł;
  • od większej do mniejszej liczby i wielkości ilustracji;
  • od prostszych do bardziej szczegółowych definicji;
  • od mniejszej do większej liczby autentycznych przykładów użycia wyrazu/zwrotu.

    Tak więc, będąc na poziomie początkującym, zdecydujmy się na prostszy słownik typu learner’s. Natomiast jeśli mamy dylemat, kierujmy się mniej przyjaznym dla nas kryterium – początkowo trudny i hermetyczny słownik, mimo nagromadzonej przy każdym haśle potężnej dawki informacji, z biegiem czasu i w miarę nabywania coraz nowych umiejętności stanie się dla nas nieodzowną pomocą.

    Internet

    Celowo zostawiłem to najbardziej niesamowite i teoretycznie najwartościowsze źródło pomocy językowej na deser. Piszę „teoretycznie”, bo należy nauczyć się ostrożnego korzystania ze stron WWW. Pamiętajmy – dla niektórych ten skrót wcale nie oznacza World Wide Web, lecz raczej World Wide Wastebasket. W Sieci nie tylko treści mogą być szkodliwe, ale również język. Główna zasada zatem brzmi: prawidłowy, standardowy angielski czerpiemy ze sprawdzonych adresów. Korzystanie z amatorskiej stronki jakiegoś półanalfabety i traktowanie jego angielszczyzny jako wzorca językowego to naprawdę grube nieporozumienie. Podejrzane źródło i przekaz, w którym roi się od błędów, wyrządzą nam lub naszym uczniom niepowetowaną szkodę. Aby zapobiec takim opłakanym w skutkach pomyłkom, na końcu artykułu podaję kilka sprawdzonych adresów i linków przydatnych w nauce języka angielskiego.

    Opisywanie korzyści płynących z surfowania po internecie jest dziś jak przekonywanie, że powietrze jest nam potrzebne do oddychania. Dla wszystkich Sieć stała się medium służącym przede wszystkim do przekazywania informacji (WWW) i do komunikacji (poczta elektroniczna). Czy Sieć może jeszcze czymś zaskoczyć? Trudno powiedzieć, ale mam wrażenie, że w internecie, traktowanym jak pomoc w nauce angielskiego, wciąż drzemie nie do końca odkryty potencjał.

    Dla nauczyciela internet jest w pierwszej kolejności niezmierzonym źródłem wszelkiego rodzaju aktualnych materiałów (np. resource bank) – drukowanych, wizualnych, dźwiękowych. Natomiast dla ucznia jest nośnikiem autentycznych treści informacyjnych i, oczywiście, rozrywki, w przeważającej mierze przekazywanej po angielsku. Użytkownik internetu uczący się języka nie dostrzega w Sieci struktur leksykalno-gramatycznych, ponieważ całą swoją uwagę skupia na atrakcyjnej zawartości przekazu. Taka tendencja – zwana content- orientation – jest współcześnie uznawana za najskuteczniejszą metodę nauki języków obcych. Chłońmy zatem ten bezmiar treści, by któregoś dnia skonstatować, że nie zauważamy, w jakim języku jest ona wyrażana. Ilość musi w końcu przejść w jakość. Już teraz dostrzegam wśród młodzieży niezwykłe obycie z potoczną angielszczyzną, o którym pokolenia „przedinternetowe” nawet nie marzyły.

    Inną sprawą jest użycie internetu jako narzędzia do pracy w klasie językowej. Niestety, lekcje języka obcego oparte na wykorzystaniu Sieci są wciąż rzadkością. Główną przyczyną tego edukacyjnego zastoju jest brak odpowiednio wyposażonych sal. Sądzę jednak, że problem ma głębsze podłoże. Takie zajęcia nie przypominają typowej lekcji, więc ich przeprowadzenie wymaga odpowiedniego przygotowania i sporej dozy kreatywności. Poniżej proponuję kilka pomysłów na ćwiczenia z wykorzystaniem internetu w klasie:
  • uczniowie najpierw indywidualnie kończą według uznania zdanie: I’ve always wondered..., potem wymieniają się nim między sobą i próbują odnaleźć rozwiązanie w internecie;
  • jedni uczniowie wyszukują w Sieci krótki fragment tekstu znanej piosenki lub listy dialogowej filmu, inni zgadują, skąd pochodzą cytaty (adresy stron z tekstami w ramce);
  • „tworzymy gazetę” – korzystając z informacji podanych na stronie www.crayon.net, uczniowie projektują pierwszą szpaltę swojej własnej angielskiej gazety;
  • nauczyciel rozdaje listę angielskich słów zapożyczonych z innych języków (np. ketchup, robot, igloo, karate, yoghurt, biscuit etc.) i prosi uczniów o zidentyfikowanie ich pochodzenia (można posłużyć się stroną www.ultisoft. demon.co.uk);
  • nauczyciel określa miejscowość (np. Londyn) oraz czas (np. za dwa tygodnie), a zadaniem uczniów jest znalezienie jak najtańszego i najszybszego połączenia komunikacyjnego z tym miejscem – można np. korzystać z adresów tanich linii lotniczych lub biur podróży;
  • uczniowie otrzymują listę angielskich zdań z błędami i używając wyszukiwarki, identyfikują niepoprawne formy.

    Zapewniam, że w ferworze rywalizacji, rozwiązując detektywistyczne zadania i surfując po Sieci, naprawdę zapomina się, że to wszystko odbywa się po angielsku!

    Jerzy Chyb
    Autor jest językoznawcą i wykładowcą metodyki nauczania
    języka angielskiego, kieruje filią FELBERG we Wrocławiu

     

  •  Pozostałe artykuły:

    Powiedzieli nam

    Znajomy z kursu

    Kadra lektorska pracująca z dorosłymi

    Edukacja językowa osób dorosłych

    Już na zawsze z nami

    więcej...



    NAJLEPSZE ADRESY DLA FANÓW ANGIELSKIEGO


    Listy dialogowe filmów:
    www.script-o-rama.com

    Teksty piosenek:
    www.lyrics.ch/index.htm

    Materiały do słuchania po angielsku:
    www.englishlistening.com
    www.esl-lab.com
    www.broadcast.com/books/index.asp
    www.dailywav.com

    Słowniki angielskie:
    www.factstaff.bucknell.edu/rbeard/diction.html
    www.m-w.com/netdict.htm

    Gramatyka angielska:
    www.edunet.com/english/grammar/index.html

    Kwizy, krzyżówki, zagadki:
    www.aitech.ac.jp
    www.tesol.net

    Dowcipy:
    www.funny.com
    www.humor.com

    Wiadomości ze świata:
    www.bbc.co.uk
    www.cbs.com
    www.cnn.com
    www.newsdirectory.com

    Materiały do nauki języka angielskiego dla uczących się i nauczycieli:
    www.net-language.com
    www.englishnow.co.uk
    www.eslcafe.com
    www.baysights.com/aardvark/
    www.tesol.edu

    Kontakty z klasami szkolnymi:
    www.iecc.org/related-resources.html
    www.penpals.com
    www.britcoun.org.hk/epals_new.html
    Powrót na góręDrukuj artykułWyślij artykuł