Szkoła języków obcych
Wydarzenia
Turystyka językowa
Publikacje
Opinie
Porady
Oblicza języka
Warsztat filologa
Ludzie i języki
Enjoy & Learn
Rozmaitości

 

 

O firmie

Nauka języków obcych

Turystyka językowa

Centrum konferencyjne

Księgarnia językowa

Wydawnictwo
 
 

 
Temat numeru


Motywacja do nauki
Bez języków ani rusz

Języków obcych, głównie zachodnich, uczymy się bez względu na wiek i status społeczny. Dlaczego? W jakim celu zdobywamy coraz to nowe umiejętności językowe?

Angielski przydaje się już od piaskownicy.
Dzieci są bardzo otwarte na wszystko, co nowe. Funkcjonują w trochę innym świecie niż poprzedzające je pokolenia – od powijaków mają telefony komórkowe, a na urodziny chcą dostać kartę pamięci do konsoli Play Station. Właśnie dzięki temu od najwcześniejszych lat na swojej drodze napotykają języki obce. Dzieci są ciekawe, co oznaczają komunikaty, które pojawiają się w grze komputerowej. Chcą wiedzieć, co pokazuje wyświetlacz komórki, kiedy przypadkowo zmieniły jej język na „English”. Dopytują się, co mówi do nich anglojęzyczny pluszowy miś, który reaguje na naciśnięcie go w brzuszek. To jak najbardziej zdrowa ciekawość, która, dobrze wykorzystana przez rodziców i kompetentnego nauczyciela, w przyszłości może wydać fantastyczne plony.

Mama i tata zatroskani o przyszłość maluchów.
Trochę innymi pobudkami kierują się rodzice, posyłając swoje pociechy na kursy czy korepetycje językowe. Dużo mówi się o tym, że małe dzieci chłoną wiedzę najszybciej i najefektywniej, oraz o tym, że naukę języka obcego i sam język obcy przyjmują jak coś naturalnego. W związku z tym najlepiej uczyć je od najmłodszych lat, gdyż taka inwestycja na pewno później zaprocentuje.

Kurs językowy jako katorga.
Młodzież szkolna często nie ma ochoty spędzać kilku godzin tygodniowo na dodatkowej nauce. Bardzo często z takim podejściem można spotkać się na kursach językowych. Głównym zadaniem nauczyciela w takich przypadkach jest zmotywowanie uczniów przez uświadomienie im, że w rzeczywistości wcale nie muszą ślęczeć nad książkami, a to, czego się teraz nauczą, może być zaskakująco przydatne już w najbliższej przyszłości, lub przez przekonanie ich, że języka warto się uczyć dla samej wiedzy.

Nagły przypływ chęci do nauki.
W szkole bywa różnie. Nie wszyscy uczniowie w klasie są na jednakowym poziomie. Nauczyciele czasami albo sugerują się umiejętnościami najsłabszych i zaniżają poziom, by i oni coś z lekcji zrozumieli, albo dostosowują materiał do najlepszych, wychodząc z założenia, że tylko ich można jeszcze czegoś nauczyć. Znalezienie złotego środka bywa trudne. Nie bez powodu więc uczniowie szkół podstawowych, średnich i, oczywiście, gimnazjów zapisują się na kursy językowe. To najlepszy sposób, by uczyć się angielskiego na właściwym dla siebie poziomie. Na kursach językowych umieszcza się bowiem uczniów w grupach odpowiednich dla ich językowych umiejętności. Ponadto nauczyciel może poświęcić każdemu uczestnikowi kursu więcej czasu niż na tradycyjnej, szkolnej lekcji, ponieważ takie zajęcia trwają dłużej i odbywają się w mniejszym gronie. Jeśli maturzyście zależy na dobrej znajomości języka, to zdecydowanie powinien podnosić sobie poprzeczkę, gdyż dobrze zdana matura z języka obcego zwiększa jego szanse na dostanie się na wymarzony kierunek studiów.

Polscy studenci podbijają Europę.
Studenci bardzo często korzystają z takiej możliwości pogłębiania swojej wiedzy, jaką jest wymiana zagraniczna. Studiowanie na niemieckiej, francuskiej czy angielskiej uczelni to nie lada gratka. Tylko jak tu wyjechać, żeby nie skompromitować się językową ignorancją? Studentom często wydaje się, że skoro kiedyś, przez kilka semestrów, uczyli się języka obcego, na pewno poradzą sobie za granicą. Nic bardziej mylnego. Język obcy to nie jazda na rowerze. Nieużywany ulatuje z pamięci. Przed wyjazdem na stypendium warto zatem zapisać się na kurs językowy, by odświeżyć swoje umiejętności. W końcu od studenta wymaga się, by godnie reprezentował swoją macierzystą uczelnię.

Polacy w natarciu na Wyspy Brytyjskie.
Coraz częściej Polacy traktują kraje Europy Zachodniej jak ziemię obiecaną. Mogą tam bowiem znaleźć dobrze płatną pracę oraz zarobić i odłożyć pieniądze, co w Polsce często jest niewykonalne. Taka możliwość staje się źródłem bardzo silnej motywacji do szybkiej nauki języka obcego na co najmniej podstawowym poziomie. Wyjeżdżając za granicę bez znajomości języka, na własne życzenie stajemy się analfabetami. Nie wiemy, jak kupić bilet, co oznacza komunikat wyświetlany w autobusie ani co się znajduje w kolorowym pudełku, które możemy kupić w sklepie spożywczym po promocyjnej cenie „99 p”. Nie mówiąc po angielsku, możemy, przy odrobinie szczęścia, znaleźć najniewdzięczniejszą pracę za najniższą stawkę. Jaki pracodawca zechce zatrudnić troglodytę? Szanse na odkrycie własnego eldorado są naprawdę niewielkie, jeśli nie wykażemy się podstawową znajomością języka.

Jak poderwać obcokrajowca?
Nie trudno spotkać w Polsce Anglika, Hiszpana czy Niemca. Nasz kraj, wbrew pozorom, jest dla turystów całkiem atrakcyjny. Ponadto całe rzesze obcokrajowców przyjeżdżają studiować na naszych uczelniach albo szkolić pracowników polskich filii zagranicznych przedsiębiorstw. Uroczy Ramon Gonzales z sąsiedniego akademika, szarmancki John Smith z londyńskiej siedziby firmy czy energiczny turysta Hans Mahlke proponuje spotkanie, a Ty nic nie rozumiesz. Kiwasz głową, uśmiechasz się i nic. A może powiedział, że chce Cię zaprosić na herbatę?

Większe szanse na rynku pracy.
Jeśli pracodawca ma do wyboru dwie osoby z takim samym wykształceniem, z tym że jedna z nich może przedstawić jakiś dokument świadczący o dobrej znajomości języka obcego, to nie ma wątpliwości, kogo zatrudni. Często jest nawet tak, że znajomość języka obcego staje się warunkiem przyjęcia na dane stanowisko. Przy obecnym poziomie bezrobocia w Polsce potencjalni pracownicy robią wszystko, by ich CV było łakomym kąskiem dla przyszłego szefa. Podnoszą więc swoje kwalifikacje i bezustannie uczą się czegoś nowego. Również, a właściwie głównie, języków obcych.

Douczanie się na „stare lata”.
Często zdarza się, że pracownicy z długoletnim stażem pracy ustępują pod względem kwalifikacji młodszej, niedawno przyjętej kadrze. Świeży narybek bryluje znajomością języków obcych, obsługą komputera i sprawnym poruszaniem się po internecie. Wtedy, czy to z własnej woli, czy na wyraźną „prośbę”, trzeba się zapisać na kurs językowy, by szef mógł się pochwalić swoim kontrahentom czy wspólnikom znakomicie wykwalifikowanymi pracownikami. Zwykle w takich przypadkach poziom motywacji ucznia jest niski. Uczestnik kursu jest bardziej zainteresowany uzyskaniem certyfikatu, który zadowoli pracodawcę, niż nabyciem nowych kompetencji językowych. A przecież nie ma nic złego w rozpoczynaniu nauki właśnie z takiego powodu. Ważne, by nie wychodzić z założenia, że w tym wieku na pewno niczego już się nie nauczę.

Chcę coś zrobić dla siebie.
Zjawisko bezinteresownej nauki, ot tak, by zrobić coś dla siebie, zdarza się rzadko, ale występuje w przyrodzie. Taki uczeń jest na najlepszej drodze, by opanować język obcy w stopniu zaawansowanym szybko i sprawnie. Będzie się uczyć, bo dąży do samodoskonalenia. Ma ochotę zgłębić tajemnice niemieckiej gramatyki, więc je zgłębia. Uczy się, by mieć świadomość, że umie. W takich przypadkach zapamiętywanie słownictwa, odmian różnych wyrazów itp. przychodzi naturalnie i bez wysiłku. Uczeń rozwija swoje umiejętności również poza zajęciami – czytając, oglądając telewizję, wertując słowniki. Dzięki temu efekty pracy nauczyciela na lekcji są zwielokrotniane. Jest to ten rodzaj motywacji, który powoduje, że nauka języka staje się przyjemnością. Również dla nauczyciela.

- - -

Od naszej motywacji zależy skuteczność nauki. Jeżeli sami decydujemy się na naukę języka obcego, niezależnie od pobudek, mamy duże szanse, by przyswoić go w stopniu zadowalającym. Staramy się, ponieważ zależy nam na rezultatach. W takim przypadku nasze efekty są na ogół bardziej widoczne, niż gdybyśmy podjęli naukę z konieczności. Jeżeli ciąży na nas wyłącznie obowiązek i nie zdajemy sobie sprawy z wagi naszego postępowania, ponadto jeśli uważamy, że tracimy czas, energię i pieniądze, to skutki naszej nauki będą opłakane. Doświadczony nauczyciel powinien umieć wychwycić przymuszonych do nauki uczniów i postarać się ich tak zmotywować, by sami uznali, że warto uczyć się języków.

Paweł Mojsiuszko
oddział Szkoły FELBERG w Gdańsku i Gdyni
 

 Pozostałe artykuły:

Powiedzieli nam

Znajomy z kursu

Kadra lektorska pracująca z dorosłymi

Edukacja językowa osób dorosłych

Już na zawsze z nami

więcej...



Powrót na góręDrukuj artykułWyślij artykuł