|
Już na zawsze z nami Jest wczesny ranek. Przełykając pierwszą kawę,
w pośpiechu przeglądamy gazetę. Nasz wzrok
przyciąga ogłoszenie: „Zatrudnimy księgowego
z doświadczeniem i co najmniej średnią znajomością
języka ukraińskiego”. Takich ofert pracy można
znaleźć coraz więcej – firmy poszukują osób
potrafiących mówić po litewsku, węgiersku, fińsku
i portugalsku.
Jeszcze kilka lat temu wszystko wydawało się proste. Dobrze było znać
angielski, mniej więcej na poziomie średnio zaawansowanym. Co ambitniejsi
przystępowali do egzaminu FCE, który przez długi czas był nobilitacją.
Firmy organizowały kursy języka angielskiego dla swoich pracowników
częściej w nagrodę – „niech się uczą”, niż z prawdziwej potrzeby.
Rosyjski powoli odchodził w zapomnienie, z niemieckiego i francuskiego
rezygnowano – „bo przecież trzeba znać angielski”.
Dziś wiele się zmieniło. Angielskiemu nie grozi detronizacja, ale
sytuacja zapotrzebowania językowego na rynku pracy wygląda obecnie
inaczej niż kilka lat temu. Firmy dostrzegły potrzebę posługiwania się innymi
językami obcymi. Od pewnego czasu zaczęły często zlecać naukę
francuskiego, co zapewne wiąże się ze wzmożoną aktywnością francuskiego
kapitału w Polsce. Do łask wrócił rosyjski, i to w nowoczesnym,
biznesowym wydaniu. Język ten potrzebny jest do kontaktów gospodarczych
nie tylko z Rosją, ale także z innymi krajami leżącymi na wschód
od Polski, m.in. z Ukrainą, wyrastającą na potentata gospodarczego, oraz
z nadbałtyckimi krajami – członkami Unii Europejskiej (Litwa, Łotwa,
Estonia), gdzie nadal bywa narzędziem komunikacji. Innym zleceniodawcą
są telefoniczne centra obsługi klienta, które szkolą swoich pracowników
w zakresie znajomości mało popularnych języków obcych.
Potrzebne są tam praktycznie wszystkie języki Europy oraz umiejętność
posługiwania się specjalistyczną terminologią. Z dość dużą pewnością
można stwierdzić, że opanowanie języka angielskiego oraz drugiego języka
obcego, zwłaszcza jednego z rzadziej nauczanych, w połączeniu
z przyzwoitym wykształceniem specjalistycznym to dziś gwarancja znalezienia
dobrej pracy i przepustka do wspaniałej kariery zawodowej.
Bardzo pozytywną zmianą jest to, że na zdobycie umiejętności językowych
wreszcie mają szansę szerokie grupy osób dorosłych, które
wcześniej nie mogły liczyć na dobrą, powszechną edukację językową (więcej: Edukacja językowa osób dorosłych, s. 3). Liczne projekty szkoleniowe,
finansowane ze środków europejskich, pozwalają na skokowy
przyrost znajomości języków obcych u tysięcy dorosłych beneficjentów
(więcej: Kapitał ludzki – kapitał możliwości, s. 6).
Mocno zmienił się także rynek egzaminacyjny. Zachęcone sukcesem
egzaminów Cambridge (m.in. FCE, CAE) oraz LCCI, na podbój
polskiego rynku wyruszyły kolejne instytucje egzaminacyjne: TELC,
City & Guilds, Pearson/Edexcel z London Tests of English, ETS z egzaminem
TOEIC. Ogromna liczba nowych instytucji testujących oraz
nieprzystawalność różnych egzaminów do faktycznych potrzeb rynku
stały się jednak przyczyną dezorientacji osób uczących się angielskiego
i spadku ich zainteresowania uzyskiwaniem certyfikatów językowych.
W takiej sytuacji kluczem do sukcesu wydaje się zapewnienie egzaminu
dobrze wpisującego się w oczekiwania pracodawców, który gwarantuje
szybkie dostarczenie wyników bez konieczności wielomiesięcznego
wyczekiwania i daje się wpisać w kontekst pełnego audytu językowego
przedsiębiorstwa (więcej: Narzędzie nie do zastąpienia, s. 7).
Dziś dość trudno jest przewidzieć, jak rozwinie się system edukacyjny
i rynek szkoleniowy w odniesieniu do języków obcych. Jedno jest
jednak pewne: języki obce wreszcie wywalczyły sobie w naszym społeczeństwie
należne im miejsce i pozostaną z nami już na zawsze.
Dariusz Kętla
| | Pozostałe artykuły:
Powiedzieli nam
 Znajomy z kursu
 Kadra lektorska pracująca z dorosłymi
 Edukacja językowa osób dorosłych
 Cios, moc i puls
 więcej...

|