Szkoła języków obcych
Wydarzenia
Turystyka językowa
Publikacje
Opinie
Porady
Oblicza języka
Warsztat filologa
Ludzie i języki
Enjoy & Learn
Rozmaitości

 

 

O firmie

Nauka języków obcych

Turystyka językowa

Centrum konferencyjne

Księgarnia językowa

Wydawnictwo
 
 

 
Temat numeru


Rozmowa z Wojciechem Cejrowskim
Angielski na stojaka

Czy lubi pan brzmienie języka angielskiego, czy też w porównaniu z językami iberyjskimi wydaje się on panu uboższy, mało melodyjny, obrazowy lub poetycki?

Bardzo lubię język amerykański, szczególnie odmianę z południa Stanów – język soczysty, głęboki, melodyjny. Natomiast brytyjski jest do d***. Bardzo przepraszam, ale nie mam na to lepszego słowa – do d*** i już. Australijski, z kolei, jakiś taki... nijaki. Owszem, pełen ciekawego slangu, ale... od razu słychać, że powstawał w kolonii karnej, bo przypomina wiezienną grypserę.

Czy istnieje według pana jakaś przewaga angielskiego nad innymi językami?

Każdy język ma jakieś swoje przewagi nad innymi. Angielski jest syntetyczny – ten sam tekst po polsku zajmuje dwa razy więcej miejsca na kartce, a po hiszpańsku – jeszcze więcej. Oprócz tego amerykański jest doskonały dla stendaperów (stand up comedy), czyli dla takich facetów jak ja, którzy dają show na stojaka z mikrofonem. W żadnym innym języku stendaperka się nie sprawdza. Jest ona narodową sztuką Amerykanów. Dlatego zapewne hollywoodzkie kino zwycięża – język amerykański jest doskonały do budowania dialogów. Są one szybkie, celne, dowcipne. Inne języki nie dają takich możliwości.

W jakich okolicznościach prywatnych i zawodowych posługuje się pan angielskim? Czy jest to według pana język uniwersalny?

Uniwersalny to on nie jest. Proszę się nie łudzić. Francuzi na przykład są wrednymi snobami i z nimi po angielsku się nie pogada. Włosi to wesołe leniwce i nie chce im się angielskiego uczyć. Grecy gadają tylko po grecku... Nie, angielski nie jest uniwersalny nawet statystycznie – kilka innych języków ma większy zasięg. Kiedy się posługuję angielskim? Od lat czytam właściwie wyłącznie książki wydane w Stanach. Filmy oglądam wyłącznie amerykańskie, wiekszość interesów robię z Amerykanami... Jak jestem w kraju, w którym mówi się po angielsku, to posługuję się nim bez przerwy – nawet w snach.

Proszę opowiedzieć o zabawnych sytuacjach związanych z rozmowami w języku angielskim – przejęzyczeniach, nieporozumieniach itp., które być może miały miejsce podczas pana licznych podróży.

Nie bardzo wiem, co mam powiedzieć, bo angielski od dawna nie jest dla mnie językiem obcym. Na co dzień posługuję się trzema językami – więc nie są one dla mnie obce, lecz powszednie.

Czy umie pan kląć po angielsku i z jakim skutkiem?

Umiem, ale nie przeklinam – potrafię mocno sczołgać bez stosowania wulgaryzmów.

Gdyby miał pan wyznać komuś miłość po angielsku, brzmiałoby to...

Na sucho się nie da – musi być osoba, do której się zwracam, bo to od niej zależy dobór słów. Proszę zapytać Beatę Pawlikowską. Przez pierwsze siedem czy osiem lat naszego małżeństwa rozmawialiśmy w domu wyłącznie po angielsku. Był to język prywatny, domowy, język miłości, w odróżnieniu od języka pracy – po polsku mówiliśmy w radiu, pisaliśmy książki... Dzisiaj miłość wyznawałbym po hiszpańsku. Nawet gdybym przemawiał do osoby, która nie zna tego języka! Hiszpański ma namiętność wpisaną w tonację i rytm.

Kogo z anglojęzycznego kręgu kulturowego najchętniej pan cytuje?

Siebie, bo wtedy nigdy nie zapominam, kto to powiedział.

 Pozostałe artykuły:

Powiedzieli nam

Znajomy z kursu

Kadra lektorska pracująca z dorosłymi

Edukacja językowa osób dorosłych

Już na zawsze z nami

więcej...



Powrót na góręDrukuj artykułWyślij artykuł