Szkoła języków obcych
Wydarzenia
Turystyka językowa
Publikacje
Opinie
Porady
Oblicza języka
Warsztat filologa
Ludzie i języki
Enjoy & Learn
Rozmaitości

 

 

O firmie

Nauka języków obcych

Turystyka językowa

Centrum konferencyjne

Księgarnia językowa

Wydawnictwo
 
 

 
Temat numeru


Mówi Europa

Europa uśmiecha się do Polaków. Ale czy do wszystkich? Możliwe – w końcu uśmiech to uniwersalny sposób wyrażania sympatii. Europa wyciąga do nas rękę. Czy jednak do każdego? Być może – uścisk dłoni to gest przyjacielski, nic nie kosztuje. Europa otwiera do nas usta. Czy do wszystkich? Raczej nie. Statystycznie co drugi Polak nie zrozumiałby, co Europa do niego mówi.

Na szczęście nie jest do końca aż tak źle. Im Polak młodszy i bardziej wykształcony, tym statystyki się poprawiają. Stopień znajomości języków obcych wciąż dzieli nas na kilka pokoleń. O ile zaledwie co czwarty starszy obywatel przyznaje się do znajomości jakiegoś języka obcego (i jest to z reguły rosyjski), o tyle już większość Polaków w wieku 25-35 lat deklaruje tę umiejętność, a wśród uczniów i studentów liczba ta wzrasta nawet do dwóch trzecich ankietowanych. Inną sprawą jest pojęcie „deklarowana”, jeszcze inną „znajomość”... Czy „dogaduję się” to już znajomość języka? A „miałem niemiecki w szkole” też? Znajoma Amerykanka od lat mieszkająca w Polsce i ucząca tu angielskiego powiedziała mi kiedyś po zajęciach z wyjątkowo odporną na wiedzę grupą, że czuła się, jakby pracowała w szkole jęków obcych. Czy powinniśmy się obawiać, że będziemy w nowej Europie postrzegani jako naród jęków obcych? Czy rzeczywiście znajomość języka obcego ma w realiach jednoczącego się kontynentu tak duże znaczenie?

Który język?

Konstytucja europejska – ale także zdrowy rozsądek i zwykłe poczucie sprawiedliwości – mówi o pełnej równości języków. Statystyki jednak nie kłamią. Lider wśród najchętniej poznawanych języków obcych może być w dzisiejszych czasach tylko jeden (patrz ramka). Znajomość angielskiego jako języka nieojczystego deklaruje prawie trzykrotnie więcej mieszkańców krajów Piętnastki niż drugiego w kolejności języka francuskiego! Przepaść jest więc ogromna. Nic dziwnego, że np. dwoje turystów we Włoszech, chcąc się porozumieć, natychmiast przechodzi właśnie na angielski. Jest to w Europie językowy tryb domyślny. Dopiero później, po bliższym poznaniu, mogą sobie uświadomić, że pochodzą np. z Rosji oraz Francji. Albo lepiej – oboje z Polski.

Oczywiście, pojawiają się mody na języki rzadsze, oryginalne. Słowo „moda” wcale nie musi tu zresztą brzmieć pejoratywnie – w końcu każdy język jest nośnikiem treści kulturowych i służy nie tylko do czysto praktycznego, instrumentalnego wykorzystania. Panujące trendy mogą wzmocnić pozycję języka. Fascynacja sztuką latynoską (szczególnie muzyką i literaturą) spowodowała u nas powrót do łask hiszpańskiego. Z drugiej jednak strony względy pragmatyczne też powodują, że niektóre języki przeżywają prawdziwy renesans. Wspomniany wcześniej rosyjski, do którego młodzi ludzie podchodzą bez obciążeń historyczno-politycznych, jest dziś bardzo pomocny w biznesie. Odrodzenie się arabskiego, choćby w kontekście odbudowy gospodarczej Iraku, to kwestia czasu. Szwedzki to ze względu na realne perspektywy zatrudnienia drugi, za angielskim, poszukiwany język obcy w wielu szkołach językowych.

Praca tylko z językiem

To, że wstąpienie naszego kraju do Unii Europejskiej otwiera zachodni rynek pracy (szacuje się, że za granicę wyjedzie w tym celu ok. 100 tysięcy Polaków) jest przesądzone. Warto jednak zauważyć, że kraje, które zaprosiły nas do siebie do pracy już od momentu formalnego przystąpienia do Unii, czyli od maja 2004, to państwa albo anglojęzyczne albo podtrzymujące status angielszczyzny na bardzo wysokim poziomie. Są to przede wszystkim Wielka Brytania i Irlandia, ale również np. Norwegia, Holandia, Szwecja i Dania. Kraje frankofońskie i germańskie pozostawiły sobie od dwóch do siedmiu lat okresu „ochronnego”, a więc spóźnią się nieco ze swoją ofertą zatrudnienia Polaków. Holandia spodziewa się napływu kilkunastu tysięcy pracowników, którzy zasilą głównie sektor budowlany i rynek uprawy kwiatów. Ale już choćby Irlandia spodziewa się do 30 tysięcy wykwalifikowanych pracowników z Polski, w tym dyplomowanych pielęgniarek i lekarzy. Nie ulega wątpliwości, że prócz kwalifikacji zawodowych pierwszeństwo w otrzymaniu dobrze płatnych posad uzyskają osoby świetnie mówiące po angielsku.

Już dziś szacuje się, że spośród osób uczących się angielskiego na kursach prywatnych w Polsce prawie 80 proc. motywuje to praktyczną potrzebą wykorzystania języka w pracy. Nic dziwnego – badania CBOS dowodzą, że aż 87 proc. polskiej kadry kierowniczej posługuje się językami obcymi. Polacy stali się językowymi realistami. Wiedzą, że w pozostałej części Europy ten odsetek jest bliski stu procentom.

Każdemu według potrzeb

Jakiego rodzaju język jest przydatny w pracy? Oczywiście taki, który ułatwia jej wykonywanie, a więc wyspecjalizowany. Szkoły językowe w Polsce reagują na tę akurat potrzebę bardzo dobrze, organizując kursy typu tailored (dosł. ‘na miarę’). Przykładem mogą być zajęcia dla pielęgniarek, prawników, księgowych czy informatyków organizowane przez szkołę FELBERG i kończące się stosownymi egzaminami branżowymi. Business English to już dziś standard, ale jeszcze jakieś 10 lat temu to była prawdziwa rzadkość! Obecnie firmy wysyłające pracowników za granicę zgłaszają niezwykle „niszowe” potrzeby, np. zlecają organizację kursu języka dla recepcjonistów hotelowych, budowlańców albo... kelnerów. Ma to swoje uzasadnienie – chodzi wszak o język użyteczny w danym fachu, niezbędny na pierwszej linii zawodowego frontu. Kursy specjalistyczne są też dostosowywane metodycznie do potrzeb klienta. Mamy więc i zajęcia superintensywne, i typu immersion („zanurzenie” w języku, np. przez cały weekend), ale są też na życzenie lekcje „szlifujące” język lub „odświeżające” płynność. Praca w Europie, owszem, czeka – ale na tych, którzy sprostają wymogom użycia specjalistycznego języka ze swojej branży.

Podkreślany przez wielu pracodawców warunek znajomości języka obcego tuż obok zdolności interpersonalnych spowodował, że osoby uczące się języków słusznie rozumieją rolę mówienia i swobodnego wyrażania myśli jako podstawowe założenie ich nowoczesnego, pragmatycznego nauczania. Fascynacja programami komputerowymi i pozornie nieograniczonymi możliwościami multimediów powoli mija. Szkoły językowe na szczęście wracają do bezpośredniego kontaktu ze słuchaczem i konwersacji jako podstaw do opanowania języka w jego realnej formie. Metoda komunikacyjna i jej odmiany – takie, jakie stosują np. szkoły FELBERG – ponownie święcą triumfy. I słusznie. Większość uczących się zdaje sobie sprawę, że opanowanie naturalnego języka mówionego jest prawdziwym kryterium jego znajomości, weryfikowanym choćby podczas popularnych coraz bardziej rozmów kwalifikacyjnych (job interviews) przeprowadzanych w całości w języku angielskim.

rysunek (C) by Law, e-law.com
Poligloci na salonach władzy

Jedną z jaskółek zwiastujących językowe zmiany w świecie polskiej polityki była dla mnie informacja, że posłowie na Sejm obecnej kadencji z własnej woli (!) i za własne pieniądze (!!) zorganizowali parlamentarne kursy języka angielskiego. Ponoć najbardziej zaawansowana grupa analizuje przemówienia brytyjskiego premiera Tony’ego Blaira.

Wprawdzie w Parlamencie Europejskim obrady tłumaczy się na wszystkie języki członkowskie, jednak trudno wyobrazić sobie skutecznego deputowanego, który nie zna choć jednego z głównych języków Unii. Nietrudno zgadnąć, który język słyszy się bez przerwy w kuluarach w Strasburgu. Oficjalnie, obok angielskiego, Parlament Europejski posługuje się jeszcze dwoma tzw. językami roboczymi – niemieckim i francuskim. I choć kabin dla tłumaczy jest obecnie aż 20, bo konstytucja europejska gwarantuje równość np. angielskiego z maltańskim, to w praktyce ten pierwszy język jest ambitnemu posłowi po prostu niezbędny.

Jednak naszych politycznych przedstawicieli w strasburskim parlamencie będzie ledwie kilkudziesięciu, a miejsc pracy w instytucjach europejskich przewidziano dla Polaków prawie dwa tysiące! Jednym z głównych kryteriów zatrudnienia urzędnika jest – tu brak niespodzianek – znajomość języków obcych. Samych tłumaczy potrzeba prawie dwustu. Zasady naboru można znaleźć na stronie www.ukie.gov.pl, ale uprzedzam – konkurs na urzędnika UE jest trudny i bez biegłej znajomości dwóch lub trzech języków raczej nie ma co startować. Dobra wiadomość dla znających fiński lub węgierski – rzadkie języki są w cenie!

Najlepiej teraz

Dobrze jest dziś uczyć się języków w Polsce. Oprócz tego, że staje się to powoli (a w zasadzie całkiem szybko) życiową koniecznością, to w dodatku mamy po temu wyjątkowo korzystne warunki. Sporo u nas znakomitych szkół językowych, elastycznie reagujących na najbardziej nawet wymagającego, pragmatycznie nastawionego słuchacza. Wreszcie doczekaliśmy się świetnie wykształconej, młodej kadry lektorów z otwartymi głowami i nieuleczalnym entuzjazmem. Dzięki temu, że nastał nam rynek klienta i czas przebierania w ofertach – uczący się języka ma wybór jak chyba nigdy dotąd w historii usług lingwistycznych w naszym kraju. Słowem – europejski standard, a wciąż... polskie ceny. Korzystajmy z okazji.

Wygląda na to, że na niektórych nowa Europa czeka z otwartymi ramionami. Czeka na tych, którzy zanim wyjadą na urlop do Barcelony, konferencję w Paryżu, studia w Dublinie czy do pracy w Rotterdamie – odrobią swoje zadanie domowe. Zadanie domowe z przygotowania językowego. Byśmy w europejskiej klasie nigdy nie musieli siedzieć w oślej ławce.

Jerzy Chyb
Autor jest językoznawcą i wykładowcą metodyki nauczania
języka angielskiego, kieruje filią FELBERG we Wrocławiu

 

 Pozostałe artykuły:

Powiedzieli nam

Znajomy z kursu

Kadra lektorska pracująca z dorosłymi

Edukacja językowa osób dorosłych

Już na zawsze z nami

więcej...



Poza swoim językiem mieszkańcy Unii Europejskiej posługują się:
angielskim 35%
francuskim 15%
niemieckim 9%
hiszpańskim 5%

Deklarowana znajomość przynajmniej jednego języka obcego na przykładzie wybranych państw Unii Europejskiej:
Luksemburg - 98% mieszkańców
Szwecja, Dania, Holandia - 75% mieszkańców
Francja - 49% mieszkańców
Hiszpania - 47% mieszkańców
Wielka Brytania - 34% mieszkańców
średnia Unii Europejskiej - 53% mieszkańców
Powrót na góręDrukuj artykułWyślij artykuł